@nicolas_roche#11 🇩🇪

Nicolas Roche

Ask @nicolas_roche

Sort by:

LatestTop

Grawitacja.

anomaliemyslowe_’s Profile PhotoCallie Q. Adams Foster
Grawitacja nie czeka, aż zmienisz pozycję podczas upadku, aby rąbnąć w ziemię korzystniej (dla ciebie).
Pamiętasz, ile razy czekałeś na autobus, który miał być, ale nie dotarł? Autobus to oczywiście metafora. Mogą nim być ludzie. Na przykład.
Ile razy czekałeś, aż cię dogonią? Ile razy czekałeś, aż dokończą swoje sprawy, by móc do ciebie dołączyć? Ile razy pozwalałeś czasowi płynąć kiedy ktoś musiał się "naprawić" żeby móc z tobą iść? Ile razy ich sytuacja musiała być korzystna dla nich, by stać się korzystna także dla ciebie? Ile razy to czekanie było opłacalne?
(ZBYT MAŁO RAZY, PRAWDA?)
Czy nie kończysz z pustymi rękoma i straconym czasem? Rozczarowanie często do ciebie machało, hm?
Czekając na tym metaforycznym przystanku... Przeszło ci przez myśl, że może jednak tracisz to, co najcenniejsze? TEN autobus często nie nadjeżdża. Jak wspomniałem, mogą to być ludzie, ale też tzw. lepsze czasy, lepsze sytuacje, lepsze dni. One mogą nie nadejść kiedy opierasz się o przystanek z założonymi rękoma, tupiąc niecierpliwie zamiast kontynuować podróż.
Nie jesteśmy stworzeni aby czekać. Nie jesteśmy relikwiami będącymi obojętnymi na zmieniające się kartki w kalendarzu. Wszystko w naszym świecie przemija. My każdego dnia również, więc tak naprawdę jesteśmy w wiecznym deficycie czasowym. Dlaczego marnować go na coś lub kogoś kiedy nawet dla siebie samych mamy tylko trochę? To tylko kilka dekad migawek.
Nie ma cię tu — muszę iść dalej.
Może mnie dogonisz, mam nadzieję, ale nie poczekam.
To, co nam pisane zawsze znajdzie się tam, gdzie trzeba. Na czas. Bez szeregu wymówek.
Nie czekaj na nic i na nikogo. Ruszaj dalej.
Może na kolejnym przystanku będzie grała muzyka, która cię porwie. Nie stój w ciszy, w której słychać tylko tik-tak umierających niepotrzebnie sekund.

View more

Grawitacja

Pod wpływem.

kwiatynapoddaszuuu’s Profile PhotoLayla Williåms
Jak wygląda odpowiedzialność za drugą osobę? To nie tylko podłączenie kogoś do tej samej butli z tlenem. To nie tylko brać pod uwagę dwoje.
Ile waży czyjeś istnienie? Dostajesz czyjś czas, czyjś świat. Słyszysz marzenia, poznajesz obawy. Wiesz, co śmieszy, co smuci, drażni. Masz pojęcie jaka przekąska sprawi najwięcej radości, jaka jest ulubiona piosenka, film czy książka. Każdego dnia w twojej głowie zapisuje się nowa kartka opatrzona tytułem. To jednak wciąż płytki poziom poznania. Ten głęboki jest wtedy, kiedy ona jest zmęczona i idzie do łóżka spać, a ty jakiś czas później wchodzisz do sypialni i widzisz, że podnosi głowę.
Nie śpi.
Zapytana dlaczego, odpowiada, że nie może spać sama. Potem położysz się obok. Będzie miała świadomość, że jesteś blisko i nawet nie będzie musiała zasnąć w twoich ramionach. Poczekaj chwilę i jej oddech stanie się głębszy. To już nie jest posiadanie ciała — osoby. Masz w rękach czyjąś duszę. Twoja obecność kontroluje nawet sen. Nie zaśnie bez ciebie, bo dajesz jej ten maksymalny komfort. Czy ktoś inny mógł tak bardzo oddziaływać na to drobne, ale wielkie istnienie? Może jej ojciec jeśli jest dobrym człowiekiem.
I kiedy leży się w ciemności, ta myśl uderza jak rozpędzony pociąg. To wstrząsające. Drugi dorosły człowiek oddał wszystko w twoje ręce. Odpowiedzialnie jest delikatnie obchodzić się z darem, a na to trzeba być gotowym. Wystarczająco dojrzałbym, żeby mieć świadomość tego, co znaczysz dla drugiej osoby, która zanim cię poznała była całkowicie niezależnym bytem.
Myślę, że właśnie dlatego miłość bywa czasem straszna. Oczywiście tylko wtedy kiedy ma się zbyt wiotkie ramiona, by to unieść. Benefity jednak są nieopisanie mnogie jeśli Ona widzi w tobie ideał mężczyzny. A to widać w każdym spojrzeniu, które prześlizguje się po tobie każdego dnia. Taka odpowiedzialność to skarb, choć nieco przerażający kiedy uświadamiasz to sobie pierwszy raz.
Skarb, bo na świecie jest milion szalonych lasek, niewartych uwagi. Toksycznych, jadowitych harpii, które jedyne czego chcą, to napić się twojej krwi. Zamieszać, zamotać, sprawić, że zapomnisz jaki był twój cel.
Sam wybierasz.

View more

Pod wpływem

Powrót do starych lat.

brudnemysIi’s Profile PhotoRosélyn Mōses
Przez wiele lat zbierasz wspomnienia. Niektóre z nich uważasz za cenne i wyjątkowe. Trzymasz je blisko serca, wierząc, że są czymś godnym pielęgnowania w twojej pamięci.
Co, jeśli przyjdzie taki moment, gdzie to wszystko z ciebie wypadnie? Rozsypie się w pył i zniknie — jakby nigdy nie istniało. Twarze, wspólne chwile, ale także część twoich wartości. Pozostaniesz pusty jak wydmuszka, zastanawiając się, czy coś straciłeś i dlaczego tak się stało. Z biegiem czasu zrozumiesz, że opadło z ciebie to, czego już nie potrzebujesz, a twe wnętrze przeszło ewolucję. Zimna pustka, po której rozchodziło się echo, okaże się czystym płótnem dla nowej kreacji, jaką się staniesz.
Dziś już nie dbam o to, co było. Nie wracam do starych lat. Straciły datę ważności. Nie odwracam się za siebie. Nie wyciągam dawnych zdarzeń na dzisiejszą kartkę z kalendarza, bo dokonały żywota w mojej głowie. Jeśli mam oglądać martwe obrazki to tylko te wykonane inną ręką przy pomocy pędzla. Nie mogę i nie chcę nosić w sobie szkieletów.
Nic nie jest takie jak rok temu, lecz ta niewiadoma to tylko nowa, ekscytująca przygoda rozciągająca się wraz z kolejnym krokiem na nieprzetartej ścieżce. To lekkość wolności nieobarczonej kleksami z przeszłości.
Wracając do dawnych lat, cofam się bardzo daleko — do jabłoniowego sadu, gdzie poranna rosa była pozostałościami po tajemniczej nocy, miarowy dźwięk kosy ścinającej wysoką trawę był dopełnieniem, a jej zapach tym, co warto pamiętać, bo wiem, że nigdy tam nie wrócę, żeby poczuć to jeszcze raz w taki sposób jak wtedy.
Reszta nie istnieje. Nie jest mi przykro. Pożegnałem wszystko i wszystkich, ponieważ nie należę do wspomnień.

View more

Powrót do starych lat

Language: English