@krzykaniolow

Leila Torres

Ask @krzykaniolow

Sort by:

LatestTop

Error.

Siedzę na ławce patrząc w pustą przestrzeń i zastanawiam się czy tak wygląda mój koniec. Każdy
oddech sprawia ukłucie w płucach. Splątane myśli tworzą coraz większy supeł, który ciężko mi rozplątać. Ciało drży pod wpływem chłodnego wiatru. Karmelową skórę ogarnia gęsia skórka. Dokładnie ta sama, która przenikała przez każdy skrawek mojego ciała, gdy Twoja dłoń posuwała się po nim w nieznany mi rytm. Każdego wieczoru wyznaczałeś inną ścieżkę, a ja żadnej z nich nie zapamiętałam. Pamiętam jednak Twój dotyk. Stanowczy, a zarazem delikatny jak len. Silne męskie dłonie wtapiały się w moje ciało, a ja stawałam się odpływać gdzieś na nieznaną planetę. Planetę zwaną Twoim imieniem. A teraz? Teraz czuje się jakoś beznadziejnie. Nic nie wyglada tak jak powinno. Nic nie układa się tak jak powinno. Czuję w sobie pustkę, którą nie umiem niczym ani nikim wypełnić. Czuję ból. Cholerny ból, który przeniknął już do szpiku moich kości. Siedzę każdego wieczoru na ławce w parku i analizuje każdą minutę swojego życia, tym samym zdając sobie sprawę, że dławię się nim. Wegetuję. Cały czas nie potrafię odnaleźć siebie. Już dawno się zgubiłam. Życie tutaj mnie przerosło. W którymś momencie pojawił się error. Nieznany błąd, którego nie jestem w stanie naprawić, bo w niczym nie widzę sensu i wiem, że jutro będzie już tylko gorzej. Wiem, że kiedyś tu był mój początek, ale właśnie dzisiaj tu jest mój koniec.

View more

Error

Look into my eyes and say you want me, like I want you.. 🖤

Czasem ludzie pojawiają się w naszym życiu nieproszeni. Najczęściej w momencie, w którym zwątpiliśmy w to, że jeszcze jest dla nas na ziemi ktoś, kto mógłby zmienić nasz świat na lepsze. Pojawiają się przypadkiem, a my nie zauważamy kiedy już na dobre rozsiadają się w naszym sercu i nie mają zamiaru stamtąd znikać. Pielęgnujemy tę relację, a czasem ją po prostu nie doceniamy. Nie skupiamy się odpowiednio na człowieku, który jest w stanie dla nas zrobić wszystko. Czekamy na kogoś lepszego, ale ten ktoś nigdy nie nadchodzi. I w końcu zdajemy sobie sprawę, że ten najlepszy wciąż jest w naszym sercu. Siedzi spokojnie i czeka aż go zauważamy. Pamiętam jak po raz pierwszy pojawiłeś się w moim życiu. Ciepły, sobotni wieczór, który miał być taki jak wszystkie poprzednie. Mimo wszystko był zupełnie inny i wiem, że zapamiętam go do końca życia. Właśnie w tym dniu stałeś się moją ostoją, przyjacielem, powodem do uśmiechu, jak i do smutku. Stałeś się moją siłą i moją miłością. Rozsiadłeś się w moim sercu na miękkim fotelu od czasu do czasu z niego wstając, ale mimo wszystko cały czas tam siedzisz. Sprawiasz, że się uśmiecham. Sprawiasz, że chcę funkcjonować. Dzielisz się ze mną swoim szczęściem i swoim smutkiem, a ja śmieje się razem z Tobą albo mocno przytulam do piersi, jak małego chłopca, któremu świat zawalił się po zniszczeniu wieży z klocków. Jesteś wtedy tak bardzo bezradny, a jednocześnie uroczy. Dwa muśnięcia w czoło często przywracają uśmiech na Twojej twarzy, a on koi moje niespokojne bicie serca. Jesteś wyjątkowy. I wiem, że moja miłość nosi Twoje imię, bo właśnie to Ty nauczyłeś mnie kochać. Pokazałeś mi coś czego nikt inny wcześniej nie potrafił. Pokazałeś mi, że ja też potrafię kochać. Pokazałeś mi, że mam w sobie tak ogromne pokłady miłości, że jestem w stanie objąć całe Twoje ciało i wciąż będę mieć coś jeszcze w zanadrzu. Teraz dopiero wiem jak to jest trafić na swoją bratnią duszę. Na miłość swojego życia. A Ty? Ty trzymasz moje serce w swojej dłoni. Serce pełne blizn, totalnie nieidealne, ale cały czas oddane Tobie.
Po prostu Cię kocham.
Kocham Cię i nie znam już innych słów.

View more

Look into my eyes and say you want me like I want you

Cichy szept Leila.

Często najpiękniejsze wspomnienia rodzą się w momencie, w którym nie zdajemy sobie sprawy, że robimy coś, co zostanie w naszej głowie już na zawsze. Chcesz posłuchać moich? Wiesz, pamiętam ciepłe spojrzenia przepełnione miłością, drobne gesty, szczery śmiech i te wspólne zachody słońca, a to tylko urywek wspomnień, które roją się w mojej głowie. To tylko część wspomnień, o których chcę Ci opowiedzieć. Pamiętam splecione palce w jedną całość, tak jakbym chciała pokazać wszystkim, że trzymam za rękę cały mój świat. Ucisk w brzuchu, wokół którego przelatywały motylki i skrzydełkami muskały ściany narządów, jak Twoje usta muskały moje każdego wieczoru. Przy nich nawet czekolada traciła całą swoją słodycz. Przedzierająca się gęsia skórka, która zaczęła władać moim ciałem, gdy Twoja silna dłoń dotykała mojego kręgosłupa. Niewinne spojrzenia, które mówiły wszystko. Często traciłam grunt pod nogami. Upajałam się miłością, czując jak bardzo mnie ona uzależnia. Źrenice często pokrywały pole tęczówek, a popękane żyłki często mieniły się w bieli białek. Często przypominam sobie zapach Twojej skóry, który był jak najlepszy afrodyzjak. Sięgam pamięcią trochę głębiej i wyciągam z niej kolejne cudowne wspomnienia. Znów widzę Twoje usta, które rozchylają się w rytm wypowiadanych słów. Usta, które składają muśnięcia na każdym skrawku mojej skóry. Usta, które wypowiadają przepiękne słowa, ale również takie, które sprawiają ból. I gdyby ktokolwiek zapytał mnie kiedyś jak wygląda raj, to z pewnością wskazałabym na Twoje oczy. I gdyby ktokolwiek zapytał mnie jak wygląda piekło, to również wybrałabym Twoje oczy. Wybrałabym Twoje oczy w momencie, w którym Twój opętany wzrok przedzierał się przez najmniej widoczne zakątki mojego ciała.
Moje wspomnienia podpisują się Twoim imieniem.
A czy Ty będziesz w stanie opowiedzieć mi kiedyś o swoich?

View more

Cichy szept Leila

Related users

Co leży na dnie Twojej duszy?

wickedbrain’s Profile PhotoEleanor
Wiesz co? Boję się przyszłości. Boję się siebie w niej. Boję się, że wejdę w nią z jeszcze większym emocjonalnym nieładem. Boję się, że pewnego dnia odejdziesz. Zrobisz to w najmniej oczekiwanym momencie mojego życia, tak jak niespodziewanie do niego wszedłeś. Boję się kolejnych samotnych dni, które napawały mnie przerażającym drżeniem. Boję się, że będę mało wystarczająca by wywoływać u Ciebie kolejny uśmiech. Cały czas się czegoś boję. Boję się siebie. Boję się swoich własnych obietnic, które miałam spełnić, a które wciąż leżą na dnie mojej duszy. Zbiera się na nich coraz więcej kurzu, ale nie mam siły wyciągnąć po nie ręki. Boję się, że zawiodę na najprostszej płaszczyźnie życia. Boję się toczyć kolejną walkę samej ze sobą, bo ta ostatnia się jeszcze nie skończyła. Często zwala mnie z nóg i powoduje obdarte kolana. Powoduje niesmak w ustach. Boję się swoich kolejnych, zimnych nocy w towarzystwie największego wroga. Po prostu się boję. I proszę Cię tylko o jedno; zrób wszystko bym nie bała się o Ciebie.

View more

Co leży na dnie Twojej duszy

W blasku nocy.

pas_peur’s Profile Photoκαгαмαzøш
Zimna nawierzchnia zaczyna przenikać przez cienki materiał spodni i muska moją skórę. Wieczór jest chłodny, ale przy Twoim spojrzeniu wydaje się być pustynią. Cały blask, który miałeś w sobie nagle zniknął. Stałeś się swoim własnym cieniem. Nie przypominasz siebie. Nie przypominasz kogoś komu oddałam kiedyś swoje serce. Z moich oczu zeszła mgła, która przysłaniała ciemne tęczówki i dopiero teraz mogę dostrzec Cię dokładnie. Mogę zobaczyć kim tak naprawdę jesteś, a dla mnie jesteś już nikim. Z miłości do nienawiści wystarczył jeden, mały krok, który zmienił wszystko. Już przestałeś śnić mi się po nocach, a moja skóra już nie pachnie Twoim zapachem. Druga połowa łóżka od wielu tygodni jest zimna i pusta, ale moja dusza już do tego przywykła. Każdy poranek już nie jest przepełniony zapachem naszej ulubionej kawy i tym Twoim śmiejącym się wzrokiem, ale właśnie to było nam pisane. Dobre chwile są ulotne i szybko uciekają. Moje uciekły i zabrały kawałek duszy, która w żadnym stopniu nie potrafi się odrodzić. Wiesz.. to tak jak dziecko urwie pluszakowi rękę. Niby jesteś w stanie ją przyszyć, ale zabawka funkcjonuję już trochę inaczej. Ja też wciąż funkcjonuje. Funkcjonuję inaczej.. Zamykam oczy, zagryzam zęby i czuję jak blask księżyca oświetla moją sylwetkę. Wplatam palce w długie, ciemne włosy i wydobywam z siebie przeraźliwy krzyk, po którym chowam twarz w kolanach. Bezsilność mnie zjada. W blasku tej nocy chcę zrzucić z siebie wszystko. Wraz z bólem, który wciąż przeszywa moje lędźwie i gwoździem, który rani moje serce.

View more

W blasku nocy

Spalony świat.

absofvckinlutely’s Profile PhotoLeo Wright
Moje myśli przenika gorycz Twoich słodkich słów. Przenika aż do szpiku kości. Jeszcze wczorajsza myśl o Tobie powodowała ten ucisk w sercu, który oznaczał tęsknotę. Dzisiaj już wiem, że oddałabym wszystko by wtedy o Tobie nie myśleć. Różni ludzie nauczyli mnie wielu rzeczy, ale to właśnie dzięki Tobie wiem, że nie zaufam już nikomu. Brzydzę się wszystkim co mnie otacza. Brzydzę się Twoimi obietnicami. Dłonie, które miały mnie leczyć nagle zaczęły mnie drapać i pozostawiać rany. Kolejne blizny do kolekcji. To chyba nic nowego, prawda? Jak w tym brudnym świecie można komuś ufać? Przy pierwszej lepszej okazji zostajesz wyrzucony na śmietnik bez słowa. Przestajesz mieć nagle jakiekolwiek znaczenie, a jeszcze 24 godziny temu ten ktoś nie mógł bez Ciebie żyć. To skurwy*syństwo czy obłuda? Czy jest jeszcze w tym świecie ktoś wart czegokolwiek? Czy jest tu ktoś komu można jeszcze zaufać? Czy naprawdę staliśmy się zakłamani? Nie mamy już zasad, które powinny być priorytetem? Czy naprawdę przy pierwszej lepszej okazji musimy podkładać sobie nogi? Ej mam dość tego świata, którego gdy uda mi się w końcu złapać w dłonie nagle zaczyna płonąć. Dzisiaj mój świat znów jest spalony. Zbieram w nim zgliszcza wczorajszej nocy spędzonej z Tobą na satynowej pościeli. Zbieram w nim siebie od nowa. Układam jak zburzoną wierzę. I często zdzieram sobie gardło od krzyku, który odbija się o szare ściany sypialni. Często zakładam ciemne okulary by znów przekrwione oczy od płaczu nie wzbudzały zainteresowania. I znów upadam, a przecież już miało nie być kolejnego razu.
Mój świat spłonął, a ja spłonęłam wraz z nim.

View more

Spalony świat

+ 1 💬 message

read all

Echo (nie)czystych myśli.

ostatnigrzech’s Profile PhotoThierry Alcántar
Mam w głowie pełno myśli utkanych z Twoich słów, a droga do Twojego serca migocze, poruszając wizję niespełnionych fantazji. Pływam w lustrze, które ma być naszą przyszłością. Pełno nieuchwytnych chwil przechodzi mi przez głowę. Marzenia ocierają się o siebie, złuszczając swoją powłokę. Marzę o Tobie sprzed lat, a Ty wciąż jesteś tak bardzo nieuchwytny. Pojawiasz się w mojej głowie w każdej możliwej sekundzie. Słyszysz czasem to głuche echo, które nawołuje Twoje imię? Słyszysz ten bolesny krzyk, który jest spragniony Ciebie? Spójrz na mnie. Widzisz tę karmelową skórę, która jest utkana z Twojego dotyku? Widzisz te tęczówki, które zmieniają swój kolor, gdy tylko pojawiasz się obok? Wszystko to należy do Ciebie. Mam podpisany pakt z diabłem, który sugeruję, że masz być szczęśliwy niezależnie od miejsca, w którym się znajdujesz; bo czy można w życiu chcieć czegoś więcej niż szczęścia osoby, którą się kocha? Kochanie, uśmiechnij się do mnie we śnie tej nocy. Chcę znów Cię ujrzeć. Chcę czuć jak echo (nie)czystych myśli ogarnia moją duszę. Jak wkrada się niespodziewanie i sieje w niej spustoszenie. Chcę czuć ten dziwny ucisk w żołądku, który ogarnia moje wnętrze, gdy moje włosy obwiązują się wokół Twojego nadgarstka. Jak głowa odchyla się w tył, a smukła szyja staje się nagle wyraźniejsza. Chcę czuć Ciebie. I właśnie w tym momencie chcę zdawać sobie sprawę, że żyję tylko dla Ciebie, bo właśnie dziś moje życie jest pełne (nie)czystych myśli o Tobie. Dziś moje życie to po prostu Ty.

View more

Echo nieczystych myśli

Love yourself.

martweemocje’s Profile PhotoMatthías J. Rhydêr
Przez wiele lat miałam wrażenie, że moje życie to jakiś żart. Na każdym jego etapie pojawiały się przeróżne osoby. Wiele przyjaźni za mną i o wiele mniej związków. Każda z tych relacji rozpadła się bo nie byłam wystarczająca. Bo zawsze przychodził ktoś ważniejszy ode mnie. Wiesz.. jeśli ktoś pojawia się w moim życiu i staje się dla mnie ważny, to jestem w stanie wskoczyć za nim w ogień. Oddać całą siebie. Zrobiłabym wszystko bo jestem naiwna. I jak wiele razy się przejechałam na swojej naiwności, tak nigdy jeszcze tego w sobie nie zmieniłam. Nie umiem. Sądziłam, że jest we mnie wiele negatywnych cech, które mógłbyś wykorzystać przy pierwszej lepszej okazji. Wrażliwość, empatia, naiwność i wiara w ludzi to tylko ich mała cząstka. To właśnie przez te cechy w moim sercu są wielkie, zabliźnione już blizny. To właśnie przez te cechy wybaczyłam ludziom po parę razy i dokładnie tyle samo przez nich cierpiałam. Nie lepiej byłoby dostać jedną zamiast kilku tych, które mam? Gdybym była oschła i szybko nudziła się ludźmi nie byłoby łatwiej? Przecież wtedy to ja rozdawałabym karty. To właśnie na moich zasadach byłaby gra. Ode mnie zależałoby, to kiedy znikasz z mojego życia. Czasem chciałam zamienić serce w kostkę lodu i totalnie nie czuć nic. Chciałam. Tylko, że w życiu nigdy nie dostajemy to czego chcemy. Materialne rzeczy są dla mnie tylko dostawką do funkcjonowania na ziemi, ale nie są jego podstawą. Podstawą do budowania siebie są ludzie, którzy na każdym etapie nas czegoś uczą. Rzeźbią nas, a czasem obnażają, pozostawiając w emocjonalnym dołku lub euforii. Sprawiają, że chcesz się zmienić, bo czujesz się gorszy, dokładnie tak samo jak czułam się ja. I im więcej mam lat tym bardziej dostrzegam, że to nie we mnie tkwił problem. Obwinianie się o coś, co już od samego początku było skazane na porażkę nie ma sensu. Zaakceptuj siebie. Pozwól sobie poczekać na ludzi, którzy zaczną Ci pokazywać, że te cechy, które uważasz za najgorsze, tak naprawdę są w Tobie najpiękniejsze. To właśnie one kształtują Ciebie jako człowieka. To dzięki nim jesteś cudowny. Pozwól by to właśnie ci ludzie podlewali Twoją wiarę. By to dzięki nim Twoje korzenie rosły mocne i silne. I nigdy nie pozwól aby ktoś próbował Cię złamać czy przewrócić. Jeśli nie uwierzysz w siebie to jesteś przegrany. Pamiętaj, że przeszedłeś przez start, a więc zakończ ten wyścig i dojdź do mety. Nie zatrzymuj się gdzieś po środku. Walcz i zawsze bądź sobą.

View more

Love yourself

+ 1 💬 message

read all

Pierwszy śnieg.

absofvckinlutely’s Profile PhotoLeo Wright
Przyszedł grudzień, a wraz z nim pierwsze płatki śniegu. Przyszedł czas by usiąść z kubkiem gorącej czekolady i zrobić rachunek sumienia. Opieram głowę o stary, skórzany fotel i zamykam oczy. W tym momencie widzę różnych ludzi, różne relacje i różne wydarzenia. Wszystko wraca ze zdwojoną siłą. Niektóre wspomnienia nie są miłe. Niektóre relacje totalnie nie miały prawa bytu, a inne skończyły się szybciej aniżeli bym tego oczekiwała. Do wszystkich z nich mam mniejszy i większy sentyment, ale za prawie żadną z nich już nie tęsknię. Prawie. Tęsknię za jedną, jedyną. Uśmiecham się. Ogarnia mnie fala ciepłego powietrza, która wydobywa się z kominka i otula moje rumiane policzki. I wtedy przypomina mi się dotyk Twoich dłoni, które otulały moje policzki, tak samo jak dzisiaj robi to ciepłe powietrze. Długie palce zahaczały o kości policzkowe, a kciuk gładził skórę tak delikatnie, jakby był to najdelikatniejszy materiał na świecie. A ja odpłacałam się czułym muśnięciem w czoło i czułam się jakby była to najintymniejsza chwila w naszej relacji. Głębokie spojrzenia w Twoje szafirowe oczy powodowały falę gorąca w sercu. Żaden ciepły oddech nie koił mojego fizycznego bólu, tak jak Twój. Żadne męskie ciało nie było tak idealnie dopasowane do mojego jak Twoje. Żadna inna zmarszczka, która pojawiła się koło oka nie mówiła tak dużo o człowieku jak Twoja. To ona była oznaką zmęczenia i trudnymi chwilami, którymi obdarzył Cię los. Nigdy nie było w moim życiu osoby, którą tak bardzo chciałabym chronić przed złem tego świata. Byłeś najpiękniejszym prezentem jakim mogło mnie obdarować życie. Byłeś najpiękniejszym słońcem, które świeciło w wakacyjne dni i księżycem, który oświetlał mi drogę w nocne spacery. Byłeś jak pusta mapa, która zapełniała się kolorami każdego dnia spędzonego we dwójkę. Byłeś powodem mojego smutku i zmartwień, gdy po raz kolejny miałeś gorszy czas. I nikt inny tak pięknie nie mówił o miłości. A teraz? Teraz jesteś najpiękniejszą emocjom, która pojawia się we mnie każdego ranka. Dzisiaj jesteś najpiękniejszym płatkiem śniegu, który spada wprost do mojego serca i wcale się nie roztapia. Dzisiaj w końcu jestem sobą. Upijam ostatni łyk ciepłej już czekolady i kończę rachunek sumienia. W tle leci świąteczna melodia, a w sercu rozbrzmiewa Twój głos.

View more

Pierwszy śnieg

Otwórz się przed samym/ samą sobą.

narwanie’s Profile PhotoSufiksoid.
Patrzę wstecz i widzę tę spełnioną twarz. Twarz, z której można było wyczytać szczęście. Ciemne, błyszczące oczy były iskierkami, które rozświetlały pokój w ciemną noc. Malinowy uśmiech nie schodził nawet na sekundę. Szczęście przenikało przez każdy milimetr drobnego ciała. Skóra pachniała karmelem, a włosy rozwiewały się w różne strony, gdy ciepły wiatr otulał twarz. Próbuję przypomnieć sobie każdy skrawek tej twarzy, by w końcu znaleźć odpowiednie ujęcie i zachować jako dobre wspomnienie w głowie, bo boję się, że to już nie wróci. Wakacje uleciały wraz z dymem ulubionego papierosa i wonią czerwonego wina, które zdobiło moje usta, a później policzki. Na każde z tych wspomnień czuję ukłucie w sercu. Czuję ostrą, niewidoczną szpilę wbijaną w czerwony mięsień. I nie mogę wyjąć ją w żaden sposób. Czasem mam wrażenie, że przyzwyczaiłam się do tego bólu, który nasila się tylko w momentach, gdy myślę o czymś co nie ma już dawno prawa bytu. Kolejna smutna twarz do kolekcji w tym pop*eprzonym świecie. Tak sądzisz, prawda? Tylko, że ja nie umiem udawać. Nie umiem udawać, że jest dobrze, kiedy tak naprawdę jest źle. Odsuwam się od wszystkiego i od wszystkich. Narzucam solidną zbroję i przybieram nienaturalną pozycję człowieka, który ma dość wszystkiego. Nie mam siły walczyć i nie mam siły się tłumaczyć. Odcinam się od ludzi i od świata. Jestem i znikam. Czuję, że się zmieniam. Z każdym dniem. Z każdym dniem moja twarz przybiera inne zarysy. I nie przypominam siebie z przed kilku miesięcy.
Ta twarz, na którą właśnie patrzę wcale nie jest spełniona. Ciemne oczy już nie mają w sobie żadnego blasku, a malinowy uśmiech stał się bordową, prostą linią. Skóra przestała mieć jakikolwiek zapach. Stała się kolejnym miejscem, które zostało zapełnione czarnym tuszem. Mam dość, gdy kolejny raz tonę w myślach. Upadam na kolana, które od spotkania z drewnianą podłogą uzyskują parę krwa*ych ran. Czuję spustoszenie w głowie i w sercu. Czuję słone łzy. Dławię się nimi.
To koniec.
To koniec spełnionej twarzy.
To koniec moich niespełnionych marzeń.
To koniec istnienia.
To koniec mnie.

View more

Otwórz się przed samym samą sobą

Przekaż komuś wiadomość.

Pamiętam każdy spędzony dzień w Twoim towarzystwie. Pamiętam naszą pierwszą wymianę spojrzeń i uśmiechów. Właśnie wtedy dostrzegłam ból, który tak mocno przeniknął przez Twoje tęczówki. Ból, który objął je tak mocno, że nawet łzy stały się gorzkie. Pamiętam Twój śmiech, który spowodował radosne wibracje w moim sercu. Pamiętam nasze wspólne lato, które okazało się najpiękniejszym czasem w moim życiu. Ciepły piach koił nasze stopy, a promienie słoneczne przenikały przez każdy milimetr naszej skóry. Pamiętam Twoje zmęczone dłonie, które dotykały moich. Pamiętam usta, które każdego wieczoru zostawiały delikatne buziaki na moim czole i namiętne pocałunki na ustach. Pamiętam też smak Twojej skóry, która za każdym razem stawała się większym uzależnieniem. A wiesz co w tym wszystkim było najgorsze? Że nie było żadnego środka, by się z tego wyleczyć. Pamiętam każdy milimetr Twojego ciała. Każdy. Każdą bliznę, na której mogłam składać czułe muśnięcia. Pamiętam każde znamię. Pamiętam Twój każdy słaby punkt, który do tej pory nie umiałabym wykorzystać. A najbardziej zapamiętałam Twoje plecy. Szerokie i silne. Silne na tyle by mogły utrzymać mnie, gdy mocno się w Ciebie wtulałam, oplatając nogi w okół Twoich bioder. I mimo tylu blizn widocznych na nich wciąż uważam, że były najpiękniejszym murem, by ochronić mnie przed złem tego świata.
I wiesz co? Mam najpiękniejsze wspomnienia w głowie, a tego nie jest w stanie odebrać mi nikt, nigdy.

View more

Przekaż komuś wiadomość

Jak będzie wyglądało Twoje jutro?

Znasz to uczucie, gdy pewnego ranka budzisz się i czujesz, że czegoś Ci brakuje? Wyczuwasz pustkę bo wiesz, że nikogo nie ma obok? Czujesz jak druga strona łóżka jest zimna i już nie pachnie tą osobą? Znasz moment, w którym już nie chcesz udawać, że jest dobrze? Płaczesz w samotności, ale nikt nie ociera łez, które spływają po policzkach? Zdajesz sobie sprawę, że nic już nie wygląda tak samo. Nawet codzienność. Niby jest tak samo, a jednak kompletnie inaczej.
Czujesz się zagubiony. Czujesz pustkę. Nawet piosenka w radiu przypomina Ci o tej osobie, bo przecież to była "wasza" piosenka.
Kawa nie smakuje już tak jak z rąk tej osoby. Samotne śniadania i samotne kolacje bolą bardziej niż uderzenie pięścią w twarz. Wyrzucasz wszystkie wspólne zdjęcia, bo przypominają Ci o przepełniającym Cię szczęściu, które skończyło się tak szybko, jak się zaczęło. Masz dość. Jesteś smutny i wyżarty z emocji. Boli, prawda? Niby żyjesz, a czujesz się jakbyś trafił do piekła. Piekła na ziemi. Piekła zwanego życiem. Tak wygląda mój każdy dzień. Nie umiem się w nich odnaleźć i to zmienić. Piję kawę i biorę xa*ax. I znów kładę się w białej i zimnej pościeli. W końcu nie czuję nic. Totalnie nic. Lubię ten stan, kiedy jestem bez uczuć. I nie mam już żadnej świadomości.

View more

Jak będzie wyglądało Twoje jutro

+ 1 💬 message

read all

Pokaż komuś między słowami, że Ci zależy.

Żyję. Żyję w świecie pełnym fałszywości, nieszczerych ludzi, przedmiotowego traktowania i miłości, która jakby była kolejnym zadaniem do wykonania na liście rzeczy do zrobienia. I gdy jest dobrze, to jest dobrze, a gdy zaczynają się schodki, to nie masz ochoty po nich wchodzić. Czujesz się zmęczony tym ciągłym wchodzeniem na górę. Droga nie jest trudna, ale długa. Czasem wykańcza. Zdaję sobie z tego sprawę bardziej niż myślisz. Sama rezygnuję będąc już prawie na szczycie, bo nie czuję się na siłach, by wchodzić wyżej. Nie czuję wsparcia. Nie widzę wyciągniętej dłoni w moją stronę. Odpuszczam. Nie mam sił. Nie mam sił spojrzeć w lustro, a co dopiero wchodzić na górę, na której zapewne czeka coś o czym marzę przez całe życie. Jestem zmęczona, wiesz? Zmęczona ciągłymi kłodami rzucanymi pod nogi. Wcześniej umiałam przez nie przeskoczyć, ale ostatnio się potykam. Upadam. Nie umiem wstać. Leżę parę godzin, a gdy w końcu udaje mi się podnieść, to ciężko mi iść przed siebie, a co dopiero wchodzić pod górę. Mam bałagan w głowie. Nie umiem go posprzątać. Zrobił się tam pier*lony śmietnik. Śmietnik uczuć i emocji, które łączą się ze sobą, by na końcu wyjść w postaci obojętnej miny. A Ty patrzysz na mnie i co widzisz? Uważasz, że się zmieniłam, prawda? Być może. Może się zmieniłam. Może uważasz, że już nie jestem tym kim byłam, ale nie umiem Ci się już tłumaczyć. Znów czuję się bezwartościowa i gdybym była rzeczą, to chciałabym, żebyś wyrzucił mnie na śmietnik. Tak po prostu bez zbędnych emocji. Tak jak wyrzuca się zużyte rzeczy i zaraz kupuje nowe. Bez emocji i rozpamiętywania, bo przecież nowe to lepsze. A ja nie jestem lepsza. Jestem totalnie zepsuta, a nie jestem rzeczą. Czuję. Czuję szczególnie ten dreszcz na plecach, gdy po raz kolejny wpuszczam nasze wspólne nagranie, na którym widać Twój uśmiech i słychać Twój głos. To jedyna melodia, która może mnie ukoić, gdy popadam w emocjonalny dołek. I wiem, że nadejdzie dzień, w którym zniknę. Zniknę na zawsze. Co wtedy poczujesz? Mam nadzieję, że ulgę i spokój ducha. Tymczasem zamykam oczy, kładę głowę na mokrej ziemi, tulę ją do pomarańczowych liści i odcinam się od życia. I sama już nie wiem czy, to życie czy nieżycie.

View more

Pokaż komuś między słowami że Ci zależy

+ 1 💬 message

read all

Listopadowa udręka.

Jestem zmęczona płaczem.
Jestem zmęczona krzykiem.
Jestem zmęczona byciem smutnym.
Jestem zmęczona udawaniem, że wszystko w porządku.
Jestem zmęczona samotnością.
Jestem zmęczona byciem złą.
Jestem zmęczona swoim szaleństwem.
Jestem zmęczona pamiętaniem.
Jestem zmęczona ciągłymi prośbami o pomoc.
Jestem zmęczona gubieniem ludzi w swoim życiu.
Jestem zmęczona byciem bezwartościowym.
Jestem zmęczona pustką w środku.
I mam dość tego, że nie mogę po prostu odpuścić.
Mam dość marzeń, że nie mogę zacząć wszystkiego od nowa.
Mam dość marzeń o życiu, którego nigdy nie będę mieć.
A przede wszystkim jestem zmęczona sobą.
Listopadowa udręka

BÓL.

Czuję, że z każdym dniem rozpadam się na małe cząsteczki. Odsuwam się od ludzi i uciekam w pustą przestrzeń. W karmelowe ściany, które tak doskonale znają moje emocje. Potrzebuję odpoczynku, a więc nie szukaj mnie. Nie szukaj mnie w nikim innym. Ja jestem, ale chcę pobyć w samotności. Szukam sensu życia, który ulotnił się wraz z moim uśmiechem. Czasem mam wrażenie, że to najlepsi przyjaciele. Często przychodzą i odchodzą w tym samym momencie. I wiesz co jest w tym wszystkim najgorsze? Że żyję ze świadomością swojego psychicznego zepsucia, a każdy dzień to walka o lepsze jutro i lepszego siebie; bo gdy już wychodzę na prostą, zaczynam obawiać się, że znów stoczę się na emocjonalne dno. Dotknę policzkiem zimnej nawierzchni i nie będę w stanie się od niej odbić.
Czuję się cholernie słaba, ale walczę. Co z tego, że ta walka nie ma końca? Czasem tylko czuję się nią zmęczona bardziej niż przebiegniętym maratonem, ale walczę.
I wiem, że mam tylko jedną chwilę.
Chwilę: tylko tyle, by skaleczyć kogoś słowem lub zawrócić komuś w głowie.
Może właśnie ta jedna chwila wystarczy, by w końcu wziąć oddech i się podnieść.
Ta jedna chwila..

View more

BÓL

Tęsknoty dnia codziennego.

Imprecate’s Profile PhotoPieprzony Krytyk
Wiesz co jest najsmutniejsze? Że ludzie tak szybko o osobie zapominają. Wyrzucają się jak zbędne zabawki tylko dlatego, że lekko się popsuliśmy. Staliśmy się starsi. Na twarzy pojawiły się bardzo delikatne zmarszczki. Jesteśmy zgryźliwi, czasem ciężcy do wytrzymania, bo akurat mamy gorszy dzień. Życie nie jest kolorowe i usłane różami. Wręcz odwrotnie. Jest cholernie ciężkie, a tylko chwile są piękne. Pamiętasz, jak obiecywaliśmy sobie, że przetrwamy wszystko? Świat stał dla nas otworem. Zdobywaliśmy go. Zdobywaliśmy siebie. Każdego pieprzonego dnia. I co? W pewnym momencie ktoś wyniósł śmieci. Dlaczego nie dostrzegamy w sobie tego piękna co na początku? Tych oczu wpatrzonych w siebie. Uśmiechu, który budził się wraz ze wschodem słońca. Tego momentu, gdzie widzieliśmy w sobie sens życia? Momentu, w którym największym zmartwieniem był fakt, że właśnie masz zły humor albo, że się źle czujesz, a gdy nie mogłam Ci pomóc byłam zła na siebie. Pragnęłam być zawsze najlepsza. Dążyć do ideału. I gdzieś pomiędzy tym się zgubiłam. Jak mogłam być tak naiwna i myśleć, że będę idealna? Świat szybko mnie naprostował, a jedyny widok, który daje mi teraz ukojenie, to zachodzące słońce, które przysłania mi dym z papierosów.
Wciąż się nim upajam i wierzę w lepsze jutro, ale z każdą minutą mam coraz bardziej dość.
Każda cząstka mnie powoli umiera.
Ja umieram.

View more

Tęsknoty dnia codziennego

Zostaw tu ukrytą wiadomość.

Platkistokrotki’s Profile PhotoMarguerite Clairière
Zmieniliśmy się. Zgubiliśmy się gdzieś po drodze zwanej życiem i chyba nie umiemy się odnaleźć. Zamiast w oczy, to patrzymy w ekran telefonów. Zamiast trzymać się za rękę, to trzymamy najdroższe smartfony. Zamiast prawdziwych uczuć mamy te toksyczne. Wylewają się z nas wszystkimi możliwymi drogimi. Szkoda, że na tych najbardziej toksycznych ludziach nie ma naklejki; „toksyczny człowiek.” Byłoby trochę prościej. Wciąż zastanawiam się dlaczego ten świat jest tak zbudowany. Próbuję dojść do różnych wniosków, ale im więcej myślę, to nie dochodzę do niczego. Czuję się rozdarta na pół. Czuję jak jedną rękę ciągnie mój najlepszy przyjaciel i szepczę bym się nie poddawała, a drugą diabeł w innym kierunku, który sugeruje, że to mój koniec. Próbuję walczyć, ale cały czas brakuje mi na to siły. I wiesz co? Zazdroszczę Ci tej siły, którą masz w sobie. Ja zawsze udaję silną, ale nigdy nią nie byłam. Zawsze w najmniej oczekiwanym momencie rozpadam się. Próbuję zniknąć. Prysnąć jak bańka mydlana. To smutne. Przerażające. Zazdroszczę, że tak spokojnie sobie żyjesz. Że już nie tęsknisz. Nie umierasz od środka, bo jakaś cząstka Ciebie właśnie umarła. Zazdrość, to zła cecha, ale ja Ci zazdroszczę. Kimkolwiek jesteś i gdziekolwiek jesteś na tej planecie. A czy mi uda się być kiedykolwiek innym człowiekiem? Dlaczego nie mogę się zmienić? Dlaczego tak wiele czuję? Pomóż mi odnaleźć się w świecie bez uczuć. Błagam Cię. Nie potrafię tu żyć. Nie potrafię przyjmować szpil wbijanych w plecy. I wiesz co? To chyba ten czas by założyć kolejną maskę, odrzucić włosy w tył by opadły na kościste łopatki i zrobić jakikolwiek krok. Nawet jeśli miałby być tym krokiem w tył. Nie ważne jak bardzo boli. Muszę pokazać, że potrafię. A Ty jeśli to czytasz-uratuj mnie. To mój cichy skowyt.
Słyszysz go?

View more

Zostaw tu ukrytą wiadomość

Szepnij słówko.

VictorDyagilev’s Profile PhotoBrodaty Zbir
Miałam zniknąć. Miało mnie tu nie być, ale wciąż nie potrafię poradzić sobie z porażkami, które tak mocno obejmują moją talię, że nie potrafię się wyswobodzić z tych objęć. Nie umiem się wygadać. Te nędzne literki na białym tle dają mi ukojenie. Mogę napisać co leży mi na sercu i dalej schować się w kąt, który tak doskonale mnie zna. To właśnie tam dochodzę do wniosku, że ciągle zawodzę. Stoję gdzieś na środku drogi, która prowadzi donikąd. A ja nie znam tej odpowiedniej ścieżki. Znów przeżywam swoją własną żałobę, bo jakaś część mnie umarła. Wiesz co jest najgorsze? Boję się, że ona może się już nie odrodzić. Często zastanawiam się nad wieloma rzeczami. Rzeczami, które dla Ciebie pewnie nie mają najmniejszego znaczenia, a ja potrafię rozmyślać nad nimi godzinami. Przejmuję się wszystkim. Analizuje każde słowo i zastanawiam się czy aby napewno powinnam je powiedzieć. Nie ufam już nawet sobie, a więc nie bądź na mnie zły jeśli nie zaufam Tobie. Nawet w tym momencie, w którym zostałeś mi tyko Ty, bo wszyscy inni postanowili uciec. Jestem ciężkim człowiekiem, ale nie zrobię Ci krzywdy. Obiecuję. Nie zawsze umiem opowiedzieć o swoich uczuciach czy je pokazać, ale też je mam. Gdy nie patrzysz w moją stronę, to dość często ronię łzy. Czerwone oczy wcale nie są wynikiem bezsennej nocy, bo to moje jedyne wytłumaczenie, gdy pytasz co się stało. Są wynikiem skrywanych uczuć. Blizn. Wypowiedzianych słów. I czuję się jak stokrotka pomiędzy pięknymi różami, które eksponują swoją czerwień. Mają silne łodygi i piękne kwiaty. A ja? Moja łodyga jest krótka i bardzo krucha. Biel kwiatów powoli podrażnia silny wiatr. Czuję, że niedługo zdmuchnie je całkowicie. Zanim to zrobi chciałabym Ci jeszcze coś wyszeptać, ale nie mogę wykrztusić z siebie ani jednego słowa. Chcę Cię tylko o coś poprosić, kimkolwiek jesteś. Nie ważne czy czytasz to dzisiaj, jutro, a może nawet za parę tygodni. Błagam, nigdy nie próbuj mnie poznać, bo pewnie nigdy nie dam Ci tego na co zasługujesz, a zasługujesz na wszystko. Uwierz w siebie. Podnieść głowę i idź przed siebie. To nie jest Twój koniec.
To Twój nowy początek.

View more

Szepnij słówko

Close your eyes, make a wish.

vfugere’s Profile PhotoS.
Cofam się do przeszłości i widzę w niej tę zagubioną nastolatkę, którym jedynym z problemów jest wybranie odpowiedniego ubrania na wieczorną imprezę. Czy uda się jej wyjść przez okno niezauważoną i wsiąść do samochodu, który kumpel pożyczył od rodziców. Wciąż wspominam tę młodą twarz z kolczykiem w nosie i ukrytym tatuażem, który zrobił jej kumpel w domu. Pokaleczone dłonie od żyletki, bo przecież tak radziła sobie z emocjami. Na rodziców nie do końca mogła liczyć. Każda rozmowa kończyła się; „mała nie dzisiaj, jestem zmęczona.” Może gdyby nie te same, wiecznie powtarzające się słowa, dzisiaj byłaby innym człowiekiem? Może przez cały okres dorastania nie miałaby tych emocjonalnych problemów? Może nie popadłaby w złe towarzystwo, które jedyne co miało do zaproponowania to używki? Właśnie-może. Może byłabym inna. Może nie miałabym wytatuowanego ciała, przesiąkniętych płuc od papierosów i żołądka od alkoholu. Może nie miałabym kolczyka w nosie i blizn na ciele. Może nie miałabym złamanego serca od miłości, które nawet nimi nie były. Może właśnie rodzice byliby ze mnie dumni. Może doceniliby to jaka jestem. To, że mimo trzydziestki nadal jestem tą zagubioną dziewczynką. Czasem za nimi tęsknie. Szczególnie w momencie, w którym wyciągam z zakurzonego pudełka swój pamiętnik i zaczynam czytać te wpisy z przed kilku lat. Naczęściej wchodzę na 36 stronę;
„ 12 października 2008;
Trochę mnie tutaj nie było, ale te ostatnie tygodnie były intensywne. Szkoła, imprezy, kłótnie z rodzicami i depresja. Tak. U mnie się nic nie zmieniło. Czuję jak ona mnie niszczy. Wszystko co widzę zaczyna być w szarych barwach. Wszyscy i wszystko staje mi się obojętne. Czuję jak się sypię. Boli mnie to, że nie mam u NICH wsparcia. Że nie mam pomocnej dłoni. Czy praca jest ważniejsza od jedynego dziecka? Czy jest coś ważniejsze w ogóle od dziecka? Człowieka? Ja tylko potrzebuję ich miłości, a nie wiecznych pretensji. Mimo wszystko nie przyznam się. Za dużo razy już wyciągałam rękę o pomoc. Nigdy nie została złapana. Może jestem dla nich niewystarczająca? Właściwie czy to ma już jakiekolwiek znaczenie? Czuję jak jakaś nieznana siła ciągnie mnie na spotkanie z moim demonem- depresją. A ja chyba nie mam sił z nią walczyć…”
Czytam i czuję, to ukłucie w sercu, które kłuje mnie jeszcze przez pare kolejnych godzin. Od tylu lat już nie mam z nimi kontaktu. I mimo ciężkiego dorastania wcale się nie poddałam. Ta nieznana siła nie pociągnęła mnie tak do końca na spotkanie z demonem. Udało mi się wyrwać z jej objęć. Skończyłam liceum, później studia, a dzisiaj śnieżnobiały fartuch spoczywa na moim ciele. Rękawy idealnie wyprasowane kończą się przy nadgarstkach, a jeden z nich zdobi złoty zegarek. Tatuaże znajdują się pod nim. Dzisiaj już nie jestem „nikim”. Dzisiaj mówią do mnie „Pani doktor”. I jak bardzo was nienawidzę, to w głębi duszy jednak kocham. Zawsze kochałam. Mam nadzieję że kiedykolwiek będziecie ze mnie dumni. Każde dziecko tego pragnie. Nawet to po trzydziestce.

View more

Close your eyes make a wish

Wyrzuć z siebie to co skrywa Twoja dusza.

Jeszcze jako mała dziewczynka marzyłam o byciu księżniczką. Chciałam zamieszkać w wielkim pałacu, który będzie zdobiony złotem z przeróżnymi kolorami tęczy. Marzyłam o koronie, która w świetle lamp będzie odbijać się od moich ciemnych włosów. Marzyłam o księciu, który przyjedzie na białym koniu i porwie mnie w nieznane. Marzyłam o długich, pięknych sukniach, w których będę mogła chodzić na bal. Później trochę dorosłam. Weszłam w wiek, który dla rodziców jest największym koszmarem. Zaczęłam dojrzewać. Zaczęłam się buntować. Moje marzenia o księciu na białym koniu straciły na wartości. Pojawiły się nowe, które były totalnym przeciwieństwem tych dziecięcych. Właśnie wtedy, zaczynając ogólniak zapragnęłam tego przystojniaka z 3B, który codziennie przyjeżdżał pod szkołę na motocyklu. I długo nie musiałam marzyć. Zaprosił mnie na piwo, a później kolejne. Ten zakazany owoc smakował najlepiej. I stało się. Moje marzenie stało się rzeczywistością. Wspólne przejażdżki w bezludne miejsca, palenie trawki, pierwsze poznawanie swoich ciał, które stało się tak ekscytujące, że nic na świecie innego się nie liczyło. Przekraczaliśmy bramy nieba. Nocne wychodzenie przez okno z domu, bo rodzice nie zgodzili się imprezowanie też było super. W radiu rock, a na ścianach plakaty z ulubionymi wykonawcami. Na stopach stare, zużyte vansy i za duże koszulki. Oh. Pierwsza szczenięca miłość, która skończyła się wielkim, emocjonalnym hukiem. Druga wcale nie była spokojniejsza. Też nie był moim marzeniem z dzieciństwa. Był największym koszmarem dziecięcych snów. To właśnie wtedy poczułam tę prawdziwą gorycz miłości. Dojrzalszej miłości. Odcisnął piętno w moim życiu. Sprawił, że moje serce stało się brudne. Dusza zresztą też. Pierwsze dziary. Pierwsze emocjonalne dołki. Coraz więcej trawki, papierosów i alkoholu. Coraz więcej imprez. Studia były cudowną częścią mojego życia mimo pierwszego ciosu w serce od rzekomej „miłości”. Później pierwsza praca. I kolejna. Moje serce wciąż nie było gotowe by kogoś przyjąć. Praca w szpitalu nauczyła mnie pokory, szacunku i kochania wszystkich bliskich osób. Nauczyła mnie czym jest prawdziwe życie. I wcale ku*wa nie dzieje się ono w zamku. Nie ma się na głowie korony, a na ciele pięknych sukien. Nie ma księcia z bajki, który przyjeżdża na białym koniu. Cała Twoja powierzchowność z wiekiem staje się bezużyteczna. Z czasem staje się ważne, to jaki jesteś. Jaki jesteś dla ludzi. Jaki jesteś dla świata. Karma lubi wracać. Nie myśl, że Cię kiedyś nie dopadnie, bo jest bliżej niż myślisz. Bycie dobrym człowiekiem popłaca. I od tych moich marzeń minęło już ponad 20 lat. Jestem dorosłą kobietą, która mieszka w zwyczajnym domu. Nosi lniane sukienki i okulary na głowie. Nie posiada w domu księcia z bajki, a mężczyznę z wadami, które zaakceptowała. I wiesz co? Dopiero teraz wiem jak smakuje szczęście. Szczególnie, gdy jego wargi stykają się z moimi.

View more

Wyrzuć z siebie to co skrywa Twoja dusza

Okruchy przeszłości.

Parę miesięcy temu, gdybyś zapytał mnie co czuję, to pewnie odpowiedziałabym zwykłe; „dobrze”. Zawsze było to dużo łatwiejsze. Zawsze wtedy unikałam niepotrzebnych pytań na temat swojego samopoczucia. Posyłałam przyjazny uśmiech, zapalałam ulubionego papierosa i rozmowa toczyła się dalej. Zaczynały się Twoje tematy. Opowiadałeś mi co u Ciebie. Jak płynie Twoje życie. Mówiłeś się czujesz się szczęśliwy. Byłeś moim przyjacielem, a więc zawsze Cię chętnie wysłuchałam. Właściwie, to wolałam słuchać. Rzadko mówić. Zresztą ile razy mogłam Ci powtarzać, że czuję się fatalnie? Że nie czuję sensu życia. Że znów czuję się upokorzona i zła. Zła na ten cały świat, który kopie mnie po tyłku. Ile mogłam powtarzać, że trzecia, to za wcześnie na pobudkę, a jednak każdego poranka, budziłam się o tej godzinie i czułam wstręt do wszystkiego. Tak. W tamtym czasie czułam się złamana. Czułam, że świat mnie nie chce. A życie, to mój największy wróg. Poranione usta i poraniona dusza, to jedyny słuszny opis mojej osoby z tamtego okresu. Przepalone płuca i ubrania przesiąknięte wódką. Skóra, która stała się brudnopisem, na której co drugi tydzień powstawały nowe tatuaże. Samotne wędrówki w środku nocy i samotne siedzenie na dachu wieżowca. Samotność. Największa zaraza, która próbuje zniszczyć człowieka, gdy choć trochę pokaże się jej, że upada się przez kogoś, kto nawet nie zasługiwał na fucka. Tęsknota, ból, niemoc. Pragnęłam zniknąć. Przerwać tę cienką nić, która łączy życie ze śmiercią, bo Bóg zapomniał o szczęściu dla mnie, gdy mnie tu zesłał. I dopiero pewnego wieczoru zrozumiałam, że to szczęście właśnie do mnie przyszło. Ma blond włosy, niebieskie oczy i piękny uśmiech. I wiem, że w końcu odnalazłam tu miejsce dla siebie. Miejsce, które wcześniej było niedostępne i zakazane.

View more

Okruchy przeszłości

Odnajdź siebie.

vfugere’s Profile PhotoS.
Tak wiele razy słyszałam słowa; „uważaj komu ufasz.” I tyle samo razy zaufałam niewłaściwej osobie.
Tak wiele razy słyszałam; „jak masz miękkie serce, to chociaż miej twardą d*pę.” Za każdym razem moje serce i moja d*pa, cierpiały tak samo. Słyszałam jeszcze wiele mądrych słów, zdań, cytatów. Zawsze łatwo było mi się do nich dostosować, mając czystą kartę. Nie mając wokół siebie kogoś, kto staje się kimś więcej. Kogoś, kto staje tak wysoko, że przysłania mi wszystko inne. Zawsze wtedy wszystkie inne obrazy się zamazywały. Naiwność to chyba dobre słowo w tym przypadku, prawda? Bo moja przekroczyła już skalę. A może to jednak wiara w ludzi? Może mimo tak wielu porażek, wierzę, że ludzie potrafią być dobrzy? Że potrafią być szczerzy? Że potrafią kochać? Tylko ile jeszcze? Ta wiara zaczęła mnie przytłaczać. Tak mocno, że coraz wolniej wygrzebuję się z emocjonalnego dołka. Często płaczę. Bezsilność to mój największy demon, który tak kurczowo się mnie trzyma. Nie odpuszcza. Czuję się jak anioł, który ma podcięte skrzydła.
Anioł, który znów upadł na ziemię. I potrzebuję czasu. Wiem, że one wrócą do siebie, a ja znów wzbije się w górę. Wysoko. Bo mimo tak bardzo poranionej duszy i poranionych skrzydeł, otulę nimi, tych którzy są ze mną zawsze. I właśnie dla nich warto się podnieść. Każdego pieprzonego dnia.

View more

Odnajdź siebie

Przyjemność.

cornelius_ward’s Profile PhotoCornelius
Sobotni wieczór od progu pachnie dobrym alkoholem i słodkimi perfumami. Czerwień mojej szminki, idealnie odbija się na nieskazitelnym szkle. Whisky pali moje gardło. W prawej dłoni, dopiero co odpalony papieros, którym już zdążyłam się zaciągnąć. Wokół głośna muzyka, a w głowie cisza, której nie umiem niczym wyleczyć.
Przyjemność

+ 1 💬 message

read all

Next

Language: English