@asasello

Marcelline asasello

Ask @asasello

Sort by:

LatestTop

"Istnieją tylko dwie możliwości: albo jesteśmy sami we Wszechświecie, albo nie. Obie są równie przerażające." - a dla Ciebie, która opcja jest bardziej przerażająca i dlaczego ta?

celevra17’s Profile PhotoCelevra nebbia Louve
Żadna - jest to temat bardzo mi odległy, generalnie mam trochę innych rzeczy na głowie by życie pozaziemskie zaprzątało mi głowę. Z tego co wiem (powiedzmy, że coś tam czytałam, na jakimś wykładzie byłam) to najzdrowsza teoria to taka, która niczego nie zakłada i nie wyklucza. Dodam też, że to dosyć egoistyczne wychodzić z założenia, że ola Boga jesteśmy sami we wszechświecie.
Jeśli ktoś tak sądzi - polecam poczytać o naszej galaktyce, czyli, że droga mleczna ma do 400 mld gwiazd. A to tylko nasza galaktyka (przypomnienie numer 2, że takowych galaktyk to może być z kilka miliardów). To już sporo mówi. Poza tym jeśli kogoś interesuje ten temat to polecam poczytać o SETI, to taki projekt naukowy co próbuje badać pozaziemskie cywilizacje przez szukanie sygnałów radiowych. Raczej w formie ciekawostki, bo jak wiemy na razie nikt nam nie pomachał, ani "dzień dobry" nie wysłał. Poza tym kilka argumentów naukowych które do mnie trafiają (ale nie sprawiają że jestem przerażona, raczej znając odległości w kosmosie jakikolwiek kontakt jest mocno....ehem utrudniony? żeby nie powiedzieć niemożliwy)
- argument wielkości całego kosmosu (ogrom, planet, gwiazd, mnogość różnych warunków etc)
- do tego wyżej znamy już kilka egzoplanet, z tego co pamiętam bada się proxime centauri w kwestii istnienia życia
- obecność wody (tam gdzie woda = tam może być życie), czy sama chemia tzn. podstawowe składniki które tworzą życie (C, H, O, N itp) występują poza Ziemią.
To akurat przyszło mi do głowy. Trochę przynudziłam, ale to zdecydowanie odpowiada na Twe pytanie <3

View more

Related users

Otrzymujesz przywilej nazwania ulicy jak tylko Ci się podoba. Jakim mianem ją nazwiesz? Czy będzie to nazwisko na czyjąś cześć, czy może coś wymyślnego? Co będzie się znajdowało na owej ulicy, jakie budynki i ogólna kolorystyka? Napisz jak i dlaczego chciał(a)byś, aby tak się nazywała? (ulica)

celevra17’s Profile PhotoCelevra nebbia Louve
Ulica Kundelka. Myślę, że pomieściłaby sporo wyrzutków, znaków zapytania, tych szukających, tych spełnionych, obojętnych, tych bez ogonków i z nieforemnymi osobowościami. No i pomieszanym genowym podejściem do życia, ale wszyscy bez liku byliby uczuleni na fanatyzm. A pfu. Na rogu dobra kawa, obok sklep ze starociami i jakieś miejsce gdzie można powalić w worek. Taki sportowy. A na dachach byłoby dużo kotów, to byłaby taka dzielnica wioska w dużym mieście. Taka to ulica Kundelków.
(ps na ulicy Kundelków ukrywałoby się trochę szlachetnych, rodowodowych istnień z błękitem w żyłach, wiadomo)

Nosisz na codzień biżuterię?

Noszę sporo biżuterii, nigdy jej nie zdejmuję i robię w niej wszystko. Jestem trochę jak taki wytworny cygan, trochę złota, mniej ciężkiej miedzi, dużo bransoletek z kamieni naturalnych (agat, malachit, ametyst, obsydian itp), w uszach kilka kółek i szyję zawsze mam czymś oplątaną. Noszę też smartwatcha jak na starego milenialsa przystało, ale paradoksalnie nie używam go do powiadomień.
Nie umiem się przekonać do pierścionków, przeszkadzają mi na co dzień, w treningach etc ale wizualnie uwielbiam (szczególnie przesadzoną ilość) takowych na ładnych dłoniach.

Jak rozmawiać z osobą która naciska na intymność segz, gdy nie ma się ochoty, a tłumaczy to byciem razem?

Pomijając fakt bota czy pytania z cyklu "wysłane do 100 osób" to zauważam, że w realnym życiu ludzie mają z tym problem. Niesamowite, że umiesz wyprowadzić wzór na równanie Maxwella ale masz problem z postawieniem granic. I słowem "nie" lub nie daj Boże - szczerą rozmowę z partnerem. Bo skoro się jest razem, to jesteście partnerami prawda? Przyjaźnicie się, siorbiecie wspólnie kawę i sypiacie pod jedną kołdrą. Proste słowa z gardła nie chcą wyjść najbardziej, to śpiewał jakiś klasyk ale polecam zacząć właśnie od prostoty zanim będzie się jakiekolwiek relacje budować. A odmawianie seksu/czy libido wystrzelone w kosmos to rzeczy indywidualne i każdy związek pisze ich osobną historie. Dlatego polecam wziąć do serca najbardziej wkurwiającą odpowiedź - czyli trzeba rozmawiać, to zależy i każdy ma swoje.

View more

Załóżmy, że jest sprawa, na której Ci bardzo zależy i liczysz na cudze "tak", ale nieoczekiwanie spotykasz się z "nie". Czy interesuje Cię powód cudzej odmowy i prosisz o wyjaśnienie czy nie ma to znaczenia? Jaka jest zależność Twojej reakcji i odczuć od rangi sytuacji (kiedy sprawa jest błaha)?

celevra17’s Profile PhotoCelevra nebbia Louve
Lubię wiedzieć i chętnie posłucham co stoi za potwierdzającym "tak" czy chłodnym "nie." Niemniej sporo zależy od sytuacji i jej nacechowania. Widzisz, gdy idziesz na rozmowę o pracę i dostajesz odmowę w postaci "dziękujemy, ale nie" dobrze byłoby się dowiedzieć co merytorycznie poszło nie tak. Zakładając, że nie zostało się odrzuconym przez inne czynniki (takie jak budżet firmy) to myślę, że dobrze jest znać te mniej przyjemne fakty o nas. Dzięki temu możesz obudować się w stal i potężne narzędzie - wiedzę i doświadczenie, oparte na mało przyjemnej krytyce. Mimo początkowej niewygody bardzo polecam to rozwiązane. Wracając do Twojego pytania - myślę, że są takie sprawy w których nigdy nie potrzebowałam większego wyjaśnienia. Jeśli ktoś nie ma czasu na spotkanie, odmawia alkoholu, dramatycznie szlocha, znika po pierwszym spotkaniu etc. O, albo wkurwienie 90% polskich matek w dniu 24.12 przy akompaniamencie rodzącego się Jezuska nad miską z karpiem. No personalnie sensu w tym nie widzę.
(z tą mamą to tak połowicznie na serio, dodatkowe pytania o wyjaśnienia "a może uszka zamiast pierogów??? why not?" w tym dniu mogą wywołać tzw. czynnik zapalny)

View more

Oglądasz czasem gwiazdy?

ArielkaPoland’s Profile PhotoNari
od lat kocham się w Aldebaranie, wiecznie szukam Oriona, bez powodzenia próbuję dostrzec Psy Gończe i nic nie cieszy mnie bardziej niż widoczny Smok oddzielający niedźwiedzice.
Bardzo lubię te nocne niebo i gwiazdy, choć zawsze polecam zawiesić oko na planetach (na takim Jowiszu czy czerwonawym Marsie). No i książę naszego nieba czyli Księżyc. Przyznam jednak, że nie robię tego profesjonalnie, często nawet nie chce mi się sięgać po lornetkę. W tak oświetlonym mieście jak moje, sukcesem jest odnalezienie Księżyca.
A żeby nie było tak sucho - oto zdjęcie M51, zwana po naszemu galaktyką wirem. Z takich ciekawostek - znajduje się we wcześniej wspominanych psach gończych (Canes Venatici), jest galaktyką spiralną. W tych spiralnych ramionach znajdują się obszary produkcji nowych gwiazd, a w samym jej centrum zlokalizowana jest masywna czarna dziura. Jeśli spojrzymy na nią przez teleskop to zobaczymy "jej obraz" który powstał ok. 23 miliony lat temu. Czyli znajduje się w odległości 23 milionów lat świetlnych od nas. Te miliony to zawsze były dla mnie abstrakcyjne. Koniec przynudnego eposu

View more

Oglądasz czasem gwiazdy

Czy zarażasz się ochotą na jakieś danie, napój czy przekąskę podczas oglądania filmu, serialu lub innych programów kiedy aktorzy właśnie w tej scenie coś wsuwają?

celevra17’s Profile PhotoCelevra nebbia Louve
- zawsze gdy oglądam Sex in the city obiecuje sobie, że w kolejnym barze zamówię cosmopolitan (a i tak tego nie robię, bo wolę inne drinki)
- gdy wiele wiele lat temu oglądałam NANĘ (anime) to miałam ochotę wypalić paczkę fajek, chociaż nigdy stale nie paliłam. Ale oni wyglądali tak niesamowicie z tymi papierosami, dodatkowo to tak idealnie pasowało do każdej sytuacji, że oh god.
- no i czasami mam ochotę na chińszczyznę (ten moment na ekranie gdy bohater po ciężkim dniu pracy/śledztwa/seksu zamawia chińskie żarcie przez telefon). A potem leje kieliszek wina i wpieprza makaron prosto z białego plastikowego pudełka, siedząc jednym pośladkiem na szafce w kuchni i gapiąc się noc. Z tym (nie)do-pogodzenia się spojrzeniem o 3 w nocy.

Podaj swoje własne, indywidualne szczyty. A oto one- szczyt: sprytu, naiwności, głupoty, odwagi, miłości, lenistwa, siły, wytrzymałości, dystansu. Prosiłabym nie posiłkować się odpowiedziami z Internetu, bo mają to być WŁASNE szczyty. Powodzenia i miłej doby =)

celevra17’s Profile PhotoCelevra nebbia Louve
raczej mało ciekawe, ale spróbujmy:
szczyt sprytu -> pokończenie wszystkich studiów; moja obecna praca i funkcjonowanie w niej wymaga trochę sprytu; staram się by życie do końca mnie nie wyjebało; umiem mówić "nie" , "spierdalaj" i "dziękuję"

naiwności -> myślałam, że tytuł magistra zapewni mi dobry start na rynku pracy; uwierzyłam, że ludzie naprawdę chcą słyszeć prawdę; myślałam że po dwóch tygodniach znajomości można poznać człowieka; twierdziłam że sama sobie z wszystkim poradzę;
głupoty -> ignorowanie intuicji (np. kiedyś spotkałam się z gościem, który jak się potem okazało siedział sporo w więzieniu); kiedyś wsiadłam na najszybszego konia bo chciałam się pościgać i do tej pory zastanawiam się dlaczego żyję; połowa mojej szafy to głupota; chęć pomocy
innym ludziom bardziej niż oni sami by tego chcieli/potrzebowali; zawsze omijałam historię wieku XIX/XX więc proszę mnie nie pytać o Żukowa, wojnę w Wietnamie ani śmierć Sikorskiego (a żałuję, żałuję)
odwagi -> wzięcie psa do bloku gdy byłam sama; zgodziłam się na zagraniczny projekt i wyjazd z angielskim na poziomie mocno średnim; stawianie granic gdy ktoś cyklicznie raz w tygodniu próbuje mi się wjebać w życie; kupowanie biletów w dziwne miejsca; życie wedle 'boję się ale robię, a czasem i idę'
miłości -> wspólne spanie w zatyczkach w akompaniamencie chrapania; wsparcie dla bliskich gdy wszystko się kotłuje i sypie; pełna akceptacja z ludzkimi przywarami; akceptowanie tony psiej sierści na dywanach, kubkach i twarzy;
lenistwa -> nie mam wyjebanego ekspresu do kawy bo nie chce mi się go ogarniać; lubię różne aplikacje które oszczędzają czas; uwielbiam leżeć i czytać i leżeć; moje WSZYSTKIE obiady/potrawy które robię są najprostsze i po linii najmniejszego oporu; potrafię wszystko odkładać na ostatnią godzinę np. naukę, certyfikaty, egzaminy i kurwa wszystko
siły -> od lat uprawiam sport który jest niszą i jest bardzo trudny technicznie; wybrałam swoją leśną ścieżkę i podjęłam "kontrowersyjne" życiowe decyzje; generalnie bycie po prostu sobą i swoimi decyzjami oraz "wystanie" tej całości jest dla mnie największym przejawem siły

wytrzymałości -> terapia; bardzo dużo pracowałam nad sobą i nad relacjami w moim życiu; nie rozpadłam się po kilku śmierciach i odejściach; nauka jazdy i kupno auta; wytrzymanie 5 godzinnego tatuażu;
dystansu -> a no żyje. I właśnie tego życia zbyt poważnie nie traktuje.

View more

W czyje sam*o*bójstwo ciężko Ci uwierzyć? Chodzi o jakichś znanych ludzi, muzyków, aktorów, polityków czy celebrytów. Czy sądzisz, że niektóre z tych zg0nów zostały upozorowane? Ku jakiej teorii się skłaniasz jeśli chodzi o dany przypadek?

celevra17’s Profile PhotoCelevra nebbia Louve
Pozwolisz, że trochę rozszerze pytanie i dodam kilka przykładów poza domniemanym samobójstwem:
- Kurt Cobain (zachowanie Courtney + plany rozwodowe, poprawiający się stan psychiczny Kurta, miłośc do jego córki, pozycja znalezienia ciała, dziwne ułożenie strzeby na piersi, ilość heroiny w jego ciele która mogłaby zabić konia, list pożegnalny który był X razy podważany, całe śledztwo które nie sprawdziło innych rozwiązań, nie zbadano też strzelby pod kontem odcisków palców itp). Po prostu za dużo rzeczy tu śmierdzi, a fakt faktem że samobójstwo tego muzyka biorąc pod uwagę jego przeszłość było wielu na rękę. I żeby nie było - nie chcę snuć konspiracyjnych teorii, bo wiem, że Kurt zmagał się z uzależnieniem od narkotyków i cierpiał na zaburzenia psychiczne, ale wciąż ciężko mi w to samobójstwo uwierzyć.
2) Marilyn Monroe, tu chyba niewiele jest osób które wierzą w "przedawkowanie" czy tam samobójstwo.
3) John Kennedy, generalnie nie lubię tej postaci, więc średnio mnie interesuje kto tam go odstrzelił, ale też nie wierzę w oficjalną wersję, zastrzelenie przez Oswalda etc. Dla tych którzy nie wiedzą Oswald po kilku dniach został zastrzelony przez gangstera który miał powiązania z mafią i który w tamtym momencie mocno chorował (czyli wiedział, że niedługo sam umrze). Nosz tyle przypadków, że akurat główny oskarżony został załatwiony w tak krótkim czasie....
4) Księżna Diana, wiadomo że brytyjska rodzina królewska potrafi i słonia zamieść pod dywan. Kierowca który był pod wpływem alkoholu + znaleziono w krwi dziwną substancje, a wedle opini nabliższych człowiek ten nie pił. Z tego co pamiętam nikt tam nie miał zapiętych pasów (na starszych fotografiach Diana ma zawsze zapięte pasy, choć oczywiście nie może to być dowodem), zanim ambulans przyjechał to można było wypalić pół paczki fajek i zaparzyć kawusie, następnie zatrzymanie się karetki w drodze do szpitala, szybkie sprzątanie po wypadku, i tak samo szybkie zabalsamowanie zwłok księżnej itp.
5) Elżbieta Batory tu wspominam, bo bardzo przykro, że historia nadała jej miano krwawej wampirzycy, posądzonej o chlapaniu się w krwi dziewic, a padła po prostu ofiarą spisku Habsburgów.

View more

Nosisz ciuchy jakieś konkretnej marki czy raczej nie przykuwasz do tego uwagi?

szuper_musinka’s Profile Photo₳llexandra.
Znaczenie ma dla mnie jakość ubrań, marka jest średnio ważna. Mam wrażenie, że ostatnio "dobra jakość" w kwestii gatunku i materiałów poszła na jakieś przedłużone long island iced tea i długo nie wraca.
Dlatego często sięgam po ubrania vintage (typu bluzy, skóry, wełniane swetry), lubię też koszule laurena (dobra i mocna bawełna), spodnie z levisa (bo wytrzymują więcej niż 3 prania i spacery z psem) etc. Sukienki, bluzki, czy koszulki mam różnych firm, jak coś jest dobrej jakości to często wracam. Ulubione marki mam za to w butach, te sprawdzone rzadko zawodzą. A i gymsharki - dla osób które ćwiczą, serdecznie polecam, nie znalazłam lepszych legginsów. Z sieciówkami mam konflikt wewnętrzny, bowiem prowadzę dosyć aktywne życie i szmata która podda się wirowaniu 800 i psiemu skokowi nie ma dla mnie większej wartości. Nawet 10 zł. W sklepach typu HM, Zara, Pull and coś tam znajdę jakieś perełki, ale wyczuwam tendencję spadkową. A na marki "premium" (typu płaszcze na miarę, włoskie butiki, szalone gucci czy zielone versace) raczej mnie nie stać. A jak już stać, to wolę po swojemu przewalić ten pieniądz <3

View more

Co robisz z prezentami od osób, które zniknęły z Twojego życia?

ThePsychoPL’s Profile PhotoThe Psycho
Nie mam za wiele takich prezentów. Są rzeczy które ze mną zostają jak książki, rośliny i nie mam tzw. przykrych flashbacków patrząc na bluzę którą dostałam od byłego.
Inna sprawa jest taka, że mi się nie daje drogich prezentów, nie czuję więc żadnego wyrzutu. Są rzeczy jak np. zdjęcia, wspomnienia, wspólne koncerty które odbyłam z osobami które odeszły. Co z tym robię? W zależności - niektóre zdjęcia i listy wyrzucę, inne zamknę w pudełku, do niektórych podarowanych książek się uśmiechnę. Pamiętam jeden prezent który szybko wyjebałam. Wiele lat temu spotykałam się z gościem który był bardzo w "czary mary", typu każdą czakrę miał wymasowaną, wchodził w sny innych ludzi, patatajał pomiędzy odmiennymi stanami świadomości, wierzył w magiczną moc kwarcu, takie klimaty. Dostałam od niego jakiś zestaw kadzidełek, pyłku, ziół i jakiś kamień. Po tym jak ta relacja się skończyła (podpowiem - 2 tygodnie) wywaliłam wszystko co od niego dostałam, źle mi się kojarzyło i czułam się z tym mało swobodnie. Nie przypominam sobie więcej przypadków, ale generalnie nie mam problemu z wyrzucaniem/oddawaniem rzeczy które źle (lub smutno) mi się kojarzą. Zależy od mojego nastawienia i sampoczucia, bowiem ludzie i my sami znikamy z najróżniejszych powodów.

View more

Co według Ciebie jest ważniejsze w rozwoju i spełnieniu człowieka - motywacja czy samodyscyplina? Postaraj się uzasadnić swoje zdanie.

celevra17’s Profile PhotoCelevra nebbia Louve
Odpowiem trochę na okrętkę - ale dla mnie trzeba mieć motywację by być samozdyscyplinowanym. I zdanie to też można czytać wspak. Ciężko mi rozdzielić jedno od drugiego, tym bardziej, że obecne definicja motywacji jest bardzo płyna.
Myślę, że najważniejsze w rozwoju i spełnieniu człowieka są nawyki i zrozumienie działania prokrastynacji. Warto zacząć od małych kroków i zrozumieć jak można zautomatyzować poszczególne czynności i reakcje. A potem wzbijać się na motywacyjne everesty. Przykładowo - czytanie kilku stron książki dziennie (ale codziennie), mycie zębów, wcinanie marchewki w dni parzyste, mały przyjemny gest w stronę bliskiej osoby, czy co sobotnie wykłady mechaniki kwantowej. Ba, nawet taka codzienna 8 godzinna praca jest (lub też może być) obleczona w szereg nawyków, które można pozytywnie wykorzystać. Jeśli człowiek chce osiągnąć "sukces" (definicja dowolna) to dobrze jest zbudować solidne fundamenty. To trochę jak z nauką na egzamin, fizycznie nie jesteś w stanie opanować całego materiału w 12 godzin. Możesz na pół gwiazdka i zdać na magiczną trójczynę, ale jeśli rozłożysz naukę w czasie i będziesz działać "po mału ale stale" to efekt będzie zdecydowanie inny. I podobnie jest z tym całym spełnieniem - warto skupić się na codzienności, rzeczach małych, rozbijaniu planu na kilka podpunktów do których dążymy. Mam poczucie, że motywacja i samodyscyplina będzie dzięki tym "małym sukcesom" zdecydowanie wyższa i stabilna.

View more

Next

Language: English