Ask @SovietDancer:

Splątane myśli.

Oszronione serce rytmicznie wystukiwało melodię smętnego kompozytora; puste spojrzenie koncentrowało się na kształtującej się z oparów samotności, dziwacznej postaci. Mroczny cień zdawał się unosić w potępieńczym tańcu połamanych emocji, pozostawiając na suficie szramy zapomnianej dobroci. Mogłoby się wydawać, że zjawa jest tuż na wyciągnięcie dłoni, gotowa porwać mnie do śmiercionośnego walca ku ostatecznej upadłości.
Otworzyłam oczy. Pustka, przebijana jedynie ciężkim oddechem wydobywającym się wprost z moich ust. Przewidzenie, zamglone spojrzenie w świecie duchowego piekła o lodowym zapachu śmierci. Pęknięcia na suficie odpowiadały tym pozostawionym na zniszczonej duszy, krwawe litery układające się z najgorszą prawdę mojego życia - s͟z͟a͟l͟e͟ń͟s͟t͟w͟o͟.
Czarna Wdowa nie mogła nazwać się już bohaterem, nie pozostało w niej nawet grama poprzednich wartości, które zrzuciła w przepaść zapomnienia. Obrała zupełnie nową drogę, skazując się na ścieżkę ku meritum obłędu. I chociaż każdego dnia spadała coraz niżej, nie mogła ostatecznie splamić krwią skał zapomnienia.
Zniszcz mnie, skrzywdź mnie, wydrzyj resztkę normalności, uczyń prochem, wymarz istnienie, prześwietl umysł, roztłucz duszę. Ocal mnie lub zniszcz.

View more

Splątane myśli

Twoje osobiste bramy piekła.

shvm_e’s Profile PhotoEnero Karıştı
Umarłam, a przynajmniej mam takie wrażenie.
Może tak właśnie wygląda życie po śmierci? Nie dotarłam do nieba, ale nie utknęłam także w piekle. Jestem zawieszona gdzieś pomiędzy dwoma światami, a moją duszę rozszarpują zarówno anioły, jak i demony. Kroczę ścieżką czyśćca, atakowana przez najgorsze mary tutejszego świata. Chciałabym dążyć do miłości, oczyszczenia i nadziei. Z każdym krokiem czuję ból, jakby ostre ciernie kaleczyły moje stopy i utrudniały dalszą wędrówkę. Chcą, abym upadła. Pozwoliła porwać duszę na dno otchłani. Wówczas szpikulce moich własnych grzechów, wyryją na mej skórze akt sojuszu z diabłem.
Nicość ogarnięta przez dziewięć kręgów piekła. ❝Porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy tu wchodzicie.❞ Pragną cierpienia, morza łez i agonalnych krzyków bólu. Stamtąd nie ma już ratunku. Nie pomoże dobro, nie pomoże nadzieja, nie może wznoszony odgłos modłów. Czas straci na ważności, dobra materialne spłoną w blasku piekielnego ognia, pozostaną jedynie najgorsze lęki. Linia między świadomością zostanie wymazana, wieczne trwanie wśród zalanej krwią krainie.
Coś włada moją duszą, spycha moje myśli na mroczniejsze tory. Pragnę tylko poczuć, dotknąć światła, posmakować dobra. Moje myśli są rozszarpywane przez pazury okrutnego smutku. Zapomnienie okrywa moje ciało kocem zimnej beznadziei. Jestem w pułapce, uwięziona w więzach życiowych przewinień. Opuszczona, wpadam w przepaść pełną nienawiści i osamotnienia.

View more

Twoje osobiste bramy piekła

Serce ze skały.

zawładnęła moim życiem pustka
utuliła mnie do snu pod płaszczem nadchodzącej śmierci
pragnę poczuć, dotknąć ciepła chłodnym językiem bólu
zabłądziłam w gwieździstej otchłani ostatecznej przepaści
szarpią mną podmuchy ostrych słów samotni
tuż pod skórą czuję płynny oddech zatrutego tlenu
ciągnie w dół mnie powiew zimowego wiatru
uderzeniem stłukłam skórę w drobny szklany proch
w moich myślach tylko głośna nicość
pociągając za kolejne sznurki – znikam
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀***

View more

Serce ze skały

People you may like

HiddenLord’s Profile Photo chromatyk
also likes
billy_0630’s Profile Photo Julia Romanova
also likes
BlackMonster_xx’s Profile Photo Katsu Meroo
also likes
Oryginalnax34x’s Profile Photo Czarna Perła
also likes
yvibe’s Profile Photo Malwina Yoblez
also likes
NastyWizard’s Profile Photo NastyWizard
also likes
MissJohnson211’s Profile Photo Alice
also likes
blackwidowxs’s Profile Photo Murdock
also likes
mrsmarv’s Profile Photo A. Corleone
also likes
justselfishasshole’s Profile Photo Lucas Morozov
also likes
amatteroftimex’s Profile Photo Charlotte
also likes
butterflyeffectxo’s Profile Photo Vee Roséville
also likes
hlinderoth’s Profile Photo Heroine
also likes
finalfight_’s Profile Photo Phobos
also likes
loveandi1’s Profile Photo LoveAndi
also likes
Want to make more friends? Try this: Tell us what you like and find people with the same interests. Try this: + add more interests + add your interests

Opowiedz mi siebie.

xhannahpixiesnowdonx’s Profile PhotoHannah.
Rozbrzmiewające dźwięki smętnej, fortepianowej melodii były istnym dziełem wirtuoza jakim był mrok. Potrafił on bezinwazyjnie wtargnąć w głąb człowieczej duszy i pozostawić po sobie wypalone znamię, które układało się szeregiem nut w niekończącą się symfonię samotności. Spektakl ten jednak trwał zdecydowanie zbyt długo i chociaż chciałoby się opuścić salę to pajęcze liny, skutecznie krępują ciało aby pozostało w jednej pozycji do końca. Wówczas podświadomość płata figle i przesyła do myślowego kina zlepek poszarpanych obrazów, które przedstawiają najgorsze męczące koszmary. Z początku nie mogłam dostrzec niczego, szare smugi przypominały poszarpane rany na moim własnym sercu. Pośród kształtującej się nicości - widzę ją. Dziewczynkę, której skóra przypomina uszkodzoną porcelanę, a wzdłuż pęknięć płynie krew. Jaskrawym blaskiem ukazuje postać w czerwonej poświacie beznadziei. Chcę jej pomóc. Chcę jej dotknąć. Wydaje się być delikatnym posążkiem, w którego tchnięto życie. Unosi głowę, obserwuje, robi krok. Czuję uderzenie gorąca, przeplata się ono z zimnym dreszczem wzdłuż kręgosłupa, gdy zdaję sobie sprawę, że jest to dobra część mojej duszy. Zniszczona, zatrzymana pomiędzy życiem i śmiercią, słaba. Słyszę krzyk. Przeraźliwy dźwięk zdaje się przenikać w komórki ciała, paraliżując wszelkie zmysły. Jeszcze wtedy nie wiedziałam, że ten dźwięk jest arią kruszonej resztki ostatniej palącej się żarówki nadziei.

View more

Opowiedz mi siebie

Uśmiech przez łzy.

Czuję emocjonalny ból, rozdzierający tak potwornie, że ciężko jest mi złapać oddech. Mam wrażenie, że tonę we własnym szaleństwie, zupełnie poddając się iluzji, którą tworzy moja głowa. Jedyną rzeczywistą sprawą jest rozdarcie wewnątrz mojej duszy, która utworzona z pajęczych nici, pruje się ku nieskończoności. Nie ma we mnie radości, nie ma już nawet nadziei. Dławiące łzy skutecznie rozmazują obraz, zapełniając myśli zatrutym jadem. Jestem coraz bliżej końca. Zbiór negatywnych emocji pociąga za sznurki, a ja będąc jedynie kukiełką w tym smutnym przedstawieniu - noszę na twarzy sztuczny uśmiech dawnej siebie. Zabijałam ludzi, czerpiąc przyjemność z kropel krwi na bladej twarzy. Wówczas nie czułam już zupełnie nic. Teraz jednak wszystko stało się zupełnie inne. Ja stałam się inna. Zbyt krucha, podatna na zranienia. Wszystkie wcześniej ukrywane emocje - wybuchły. Atakując, niszcząc, miażdżąc. A ja? Czułam i czuję. Zbyt wiele, zbyt mocno, zbyt boleśnie. Usycham, opadam, umieram.

View more

Uśmiech przez łzy

Today's mood.

Anielski orszak niech Twą duszę przyjmie…
Słowa żadnej pieśni nie wywołały we mnie większej rozpaczy. Jednak ta spowodowała spustoszenie w mojej głowie. I chociaż od dnia jej usłyszenia minęło już trochę czasu to nie potrafię pozbyć się z głowy kolejnych dźwięków fortepianowej melodii. Od tego momentu męczą mnie myśli o kruchości ludzkiego istnienia i to znacznie bardziej niż zazwyczaj. Zastanawia mnie co człowiek czuje wydając ostatnie tchnienie, co widzi gdy obraz bliskich przy łóżku staje się rozmazany. Jakie szepty pojawiają się w chwili odejścia na Sąd Ostateczny. Widok martwego ciała nie wywoływał we mnie żadnych emocji, gdyż sama stworzyłam takich setki. Tak tamten dzień sprawił, że nie potrafiłam podejść do otwartej trumny. Sama myśl o spojrzeniu na martwe ciało powodowała u mnie mały zawał serca. Nie potrafiłam zdobyć się na odwagę, a widok płaczącej rodziny był dla mnie zbyt paraliżujący aby wykonać chociażby najmniejszy ruch.
Przepadłam.
To słowo idealnie opisywało mnie tamtego dnia, ale także wpasowuje się w moje obecne położenie. Do tej pory byłam pewna, że błądzę w jaskini i chociaż utknęłam wśród ogromnych kamieni rozpaczy, to słabe światło jest w stanie oświetlić mi drogę. Wszystko to okazało się być jedynie złudną mgłą sztucznej radości.
Byłam przekonana, że mogę zrobić absolutnie wszystko. Drzwi wydawały się stać przede mną otworem, a głosik w głowie kusząco zachęcał do popełniania kolejnych błędów. Wpadłam w trans, z którego nie mogłam się otrząsnąć i w kółko powtarzałam te same schematy, równocześnie coraz bardziej zawodząc innych. Nie byłam już dłużej doskonałym mordercą, nie byłam nawet wspaniałą baletnicą, byłam jedynie cieniem dawnej siebie. Czarna Wdowa upadła niczym domek z kart, które mogą symbolizować nietrwałość i szybko popadając w zapomnienie.
Tak było także ze mną. Pragnęłam zostać zapamiętana, a życzyłam innym aby o mnie zapomnieli. Chciałam uchronić ich od złej decyzji, jaką jest splecenie swoich dróg z moimi. Czuje, że to ja jestem uwięziona w niekończącym się spektaklu swojej własnej śmierci, chociaż tak naprawdę pozostaję całkowicie żywa. Jestem zamknięta w martwym ciele i nikt nie jest w stanie usłyszeć mojego rozpaczliwego krzyku o pomoc.

View more

Todays mood

Czego potrzebujesz w tej chwili?

Wiele lat temu usłyszałam, że nigdy nie upadnę. Nie po to wznieśli tak doskonały posąg, aby z czasem jego fundamenty uległy destrukcji. Teraz nie mogą zobaczyć jak bardzo się mylili. Pozornie stabilny mur nie wytrzymał całego natłoku kłamstwa, krwi i agresji. Na bladej skórze pojawiły się pęknięcia, zwiastujące upragniony koniec. Nie zdajemy sobie sprawy z kruchości ludzkiego życia, do momentu aż utrata nie spotka nas samych. Dopiero wtedy dotyka człowieka uczucie bezradności wobec nieuniknionej śmierci; często towarzyszy temu przeświadczenie o boskiej karze za popełnione grzechy. Mroczny Żniwiarz nie oszczędza nikogo, prędzej czy później wyciągnie kościstą dłoń w stronę każdego człowieka. Los jest przewidywalny tylko w tej jednej kwestii, jaką jest koniec żywota. Chociaż nie możemy przewidzieć kiedy nastąpi zakończenie, nikt nie opanował władzy nad śmiercią. Dzisiaj rozmyślamy o przyszłości; nie zdając sobie sprawy, że jutro może nie nadejść. Wszystko pozostaje wielką niewiadomą, a prawdę poznały jedynie poległe dusze na polu walki jakim jest życie.
Czułam się nieśmiertelna, gdy w płaszczu śmierci odbierałam ludziom życia. Uwielbiałam patrzeć w ich oczy, palcami dotykać zimnej skóry, czuć zapach krwi. Okazuje się jednak, że mnie również może złapać los moich ofiar. Nigdy nie miałam otoczki ochrony, a mrok okazał się być sprzymierzeńcem do pewnego momentu. Nie poczułam się jednak zniechęcona. Jestem gotowa zadrwić ze śmierci, zaśmiać się jej prosto w twarz i postawić wszystko na jedną kartę.

View more

Czego potrzebujesz w tej chwili

masz duszę?

Kolejny wieczór spędzony w samotności; myśli pogrążone we własnym świecie, który w rzeczywistości może nie być prawdziwy. Wspomnienia wydają się jedynie wyimaginowanym tworem, chcącym zapełnić pustkę w podświadomości. Spędzam czas w asyście alkoholu, wpatrując się we własne odbicie. Chociaż lustrzana tafla zdaje się pokazywać postać zupełnie odmienną niż ta, którą znam. Dopiero po czasie jestem w stanie stwierdzić, że to właśnie jestem ja. Pozbawiona duszy osoba, która przesiąkła zapachem osamotnienia i zła. W głowie tworzą się czarne scenariusze, przysłaniając tlący żar dobra.
Jestem czymś w rodzaju klątwy, która na początku może obiecywać wiele, a w przyszłości stać się prawdziwym przekleństwem. Zapieczętowane serce oferuje jedynie mroczne wizje, a czynami spycha w otchłań nicości. Śmiercionośne macki skutecznie doprowadzają wprost nad przepaść, oferując kolejną duszę krainie ciemności. Nigdy nie potrzebowałam zmiany; zdołałam przyzwyczaić się do otaczającego mnie zmierzchu, który porywa moją duszę na kolejne – coraz to lepsze – hulanki, utwierdzając mnie w przekonaniu iż mrok jest najlepszym kochankiem.

View more

masz duszę

── ˢʰᵒʷ ᵐᵉ ʸᵒᵘʳ ᵈᵃʳᵏᵉˢᵗ ˢᶤᵈᵉ ❜

Złość zmieszana ze smutkiem nigdy nie tworzyła właściwiej mieszkanki. Emocje wzajemnie napędzały się do dalszej walki o wypędzenie tej drugiej, co często doprowadzało do wewnętrznego konfliktu. Każdy radził sobie z nim na swój własny sposób. Miał być skuteczny, nie ważne ile istnień miał pochłonąć.
Oszałamiający ból zdawał się przyćmiewać wszelakie rodzące się myśli, a malujący się na twarzy grymas niezadowolenia – zwiastował nadchodzący kraniec żywota. Mężczyzna z trudem łapał kolejne oddechy, nóż boleśnie wbijał się w jedną z nóg przez co nie mógł podjąć walki o przetrwanie. Nie miałby szans. Nigdy nie wybierałam łatwych celów, zwycięstwo bez satysfakcji było nic nie warte. Sowiecki żołnierz okazał się być tylko kolejnym kruchym posążkiem w bogato zdobionym mundurze. Żałosne krzyki doprowadzał do jeszcze większej furii, chociaż ciemna strona nie została zaspokojona. Chciała więcej, znacznie więcej. Pragnęła ujrzeć poniżenie oficera, nadzieję na przeżycie aby skutecznie wyrwać ją z jego ramion po raz ostatni. Skłamałbym mówiąc, że nie kochałam tej zabawy. Że nie sprawiało mi to przyjemności. Doskonale pamiętałam, każde odebrane życie, każde ostatnie spojrzenie i ledwie słyszalne prośby o łaskę. Nic nie było w stanie stłumić moich morderczych zapędów. Kolejny nóż ląduje w jednej z kończyn, wywołując stłumiony krzyk dzięki nasączonej octem brudnej szmacie. Palec ułożony na języku spustu i silne pociągnięcie w ostateczności zakańcza cierpienia nieszczęśnika. Skuteczny strzał w tył głowy sprawia, że wcześniej zgięte ciało upada na ziemię, która łapczywie spija brudną krew. A ja nie czuję nic. Ani wściekłości, ani przygnębienia, ani radości. Pozostaje jedynie szara pustka, która nie może zostać zapełniona. Madame B z całą świtą sowieckich marionetek, skutecznie wyrwała z mojej piersi niewinność nastoletniej dziewczyny, wszelakie istniejące wartości czyniąc mnie jedynie wysłannikiem śmierci. I do tej pory jestem wdzięczna za przekazaną mi naukę, nawet jeżeli oni wszyscy za nią zapłacą najwyższą cenę.
Moja wina, moja wina, moja cholernie wielka wina. Przyznaję się do popełnienia setek morderstw najmniejszego zawahania. Przyznaję się do wykonywania egzekucji również teraz, nie przestałam. Nie żałuję, nie przepraszam. Zabijam nie dla dobra świata, ale dla swojej egoistycznej potrzeby posiadania większej ilości krwi na dłoniach. Nie miewam koszmarów, nie słyszę głosów, nie widzę duchów. Odsyłam kolejno nic nie znaczące dusze do otchłani, karmiąc ciemną stronę.

View more

ˢʰᵒʷ ᵐᵉ ʸᵒᵘʳ ᵈᵃʳᵏᵉˢᵗ ˢᶤᵈᵉ

Gorące całusy z Piekła. Diabeł.

Pochłonięta przez ciemność, obdarta z człowieczeństwa, z duszą na wpół wydartą przez ostre szpony demonów – starałam się uciec. Odszukać właściwą ścieżkę, jednakże przemierzałam coraz to nowsze szlaki. Błądziłam w pajęczynie własnych decyzji. Przegrane sprawy zacierały linię graniczą pomiędzy dobrem i złem. Powolnie odbierały istniejące wartości, stawiając za cel, wyłącznie przetrwanie. Koszt nie grał roli. Kolejne istnienia upadały, przedśmiertnie tocząc zawziętą walkę o własną egzystencję. Pamiętałam, każde gasnące spojrzenie czy żałosny jęk porażki. Wstęga oddzielająca przymus od potrzeby została przecięta. Odbierałam życia już nie tylko z odgórnego rozkazu, ale także z własnych i jakże egoistycznych pobudek. Łaknęłam świeżej krwi, tworząc ślady z ludzkich zwłok. Natomiast chęć przeżycia doprowadzała do kolejnych porażek, pchając mnie w ramiona piekielnego króla. Koniec był bliski, upadek stworzony z sieci skumulowanych kłamstw. Ból wędrował żylnymi szlakami, paraliżując umysł i zdolność ruchu. Mrok stawał się kuszący w swej prostocie, skrywał błędy, maskował blizny, pozwalał sobą manipulować. Pochłaniał światłość, równocześnie szarpiąc moją zniszczoną duszę. Zaczerpnięcie oddechu stawało się czynnością nie do wykonania, jak gdyby silne palce kształtowały obręcz na skórze. Diabeł kroczył tuż obok mnie, cierpliwie oczekiwał na poddanie się w jego ręce. Skostniałe palce wystukiwały rzędy słów, układając ostateczne pożegnanie. Chłodny oddech na karku, ledwie wyczuwalne ciało tuż za plecami - oczekiwał. Sycił się moim bólem, czerpał siłę z cierpienia, chłonął rozgrzaną krew. Szept niesiony przez wiatr, kazał się poddać. Porzucić nadzieję, zerwać więzy z dobrem. Oddać się w jego ramiona, pozwolić pojmać istnienie w piekielne więzy. Z początku wyłącznie muskał moją duszę, pieścił obietnicami, obsypywał wizją powrotu do życia. Ledwo słyszalna zgoda była równoznaczna z bolesnym zatopieniem zębów. Bezpowrotnie stałam się marionetką w dłoniach Diabła.
Iście diabelskie powitanie. Lodowate całusy prosto z martwego serca, moy dorogoy d'yavol.

View more

Gorące całusy z Piekła
Diabeł

Opowiedz mi o akademii. Przedstaw wspomnienie, które wzbudzi emocje.

Mury akademii nie zwiastowały zbliżającej się katastrofy. Rekrutacja przez Madame B wydawała się wybawieniem z niedostatku przy równoczesnej możliwości zdobycia wykształcenia. Z początku pozwolono nam zawrzeć znajomości, by w brutalny sposób zmusić do ostatecznego zerwania sojuszy. Pośród wszystkich dwudziestusiedmiu dziewcząt, tylko ta jedna przykuła moją uwagę. Z jej twarzy mogłam wyczytać znaczną pewność siebie, której innym - zwyczajnie brakowało. Byłyśmy niczym przestraszone owce, nie wiedząc jaki czeka nas los. Mijające tygodnie doprowadziły do powrotu sowieckiej rzeczywistości i zderzenia się z okrutym światem Czerwonej Gwiazdy. Podczas wielogodzinnych treningów to właśnie blondynka bywała częstym kompanem do rozmów - przy równoczesnym zachowaniu odpowiedniego poziomu konkurencji. A jednak w momencie wepchnięcia broni do dłoni, palec sam wędrował w kierunku spustu, aby wymazać kolejne młode życia. Tak też było i tym razem, chociaż ukryta w worku głowa do końca pozostawała tajemnicą. Dopiero gdy wydała ostatnie tchnienie, mogłam ujrzeć zakrwawioną twarz swojej towarzyszki. Nie było już miejsca na sentymenty, przez co ta śmierć została przyjęta z należytą obojętnością, a wręcz widocznym zadowoleniem. W końcu była ostatnią z rekrutek, a ja mogłam cieszyć się osobistym zwycięstwem - w rzeczywistości całkowitym wpadnięciem w pajęczynę zakłamania. Śmierć dumnie kroczyła u mego boku i gwarantowała wyjście z każdej niebezpiecznej sytuacji, a tym samym pewnego wymazywanie istnień. Okres pobytu w akademii nie należał do przyjemnych: odebrał dziecięcą niewinność, wydarł duszę i stworzył pozbawiony skrupułów posąg. Każdy jednak kiedyś upada. Aczkolwiek to jeszcze nie mój czas. Moją domeną był jedynie strach, karmiłam się ludzką krzywdą. Nie doszukuj się wspaniałego ukazania jakichkolwiek emocji, jednym z najważniejszych zadań jest ich ukrycie.

View more

Opowiedz mi o akademii Przedstaw wspomnienie które wzbudzi emocje

No dalej, nie wstydź się. Przyznaj się do swojego największego błędu.

ViiMorte’s Profile PhotoStrażniczka Szkarłatnych Róż
Trud przyznania się do błędu jest czymś zupełnie naturalnym i towarzyszy człowiekowi nie od dzisiaj. Mimo tego, znaczna część społeczeństwa, nie potrafi otwarcie opowiedzieć o swoich porażkach; przy równoczesnym uwielbieniu wytykania niedoskonałości innym.
Osobiście mogę się przyznać do popełnienia wielu błędów, których obecnie mogę jedynie żałować. Nie opanowałam umiejętności cofania czasu aby dokonać innych wyborów, chociaż każda skaza czegoś mnie nauczyła.
Natomiast przeszłość nakazywała mi całkowitą eliminację błędów i dążenie do doskonałości, nie zawsze było to możliwe nawet podczas wielokrotnych prób. W tym zawodzie nie było czasu na nieprecyzyjny cios czy strzał, który mógł decydować o powodzeniu powierzonego zadania. Jedna niedoskonałość mogła zniszczyć wiele istnień w tym moje. A najważniejszą wartością tamtego czasu - bez względu na ilość trupów, które trzeba było pozostawić - było przetrwanie.
Teraz gdy KGB nie trzyma noża na moim gardle; śmiało mogę przyznać, że nie jestem doskonała i miałam wiele potknięć, o których wolałabym zapomnieć. Nie tylko podczas służby dla sowieckiej Rosji, ale i próbując odnaleźć się w realiach amerykańskiego społeczeństwa. Nie jest łatwo żyć w świecie nastawionym na idealizację, której osiągnąć się nie da. Aczkolwiek całkiem miło ogląda się upadki innych, podczas gdy samemu tkwi się w zepsutej pustce.
Moim największym błędem było rzucenie szpiegowskiego świata, piękna niszczenia ludzkich istnień, jedynej miłości jaką jest mordowanie.

View more

No dalej nie wstydź się 
Przyznaj się do swojego największego błędu

Jesteś osobą, która skrywa swoje emocje, czy może wolisz je okazywać?

vaughhn’s Profile PhotoVaughn
Wychodzi na to, że okazywane przez nas emocje, mogą zostać perfidnie wykorzystane - nawet przez najbliższe nam osoby. Do tej pory, nie brałam takiej opcji pod uwagę przez wzgląd zupełnego odcięcia emocjonalnej sfery i powierzenia swojego umysłu w szpony ciemnej strony. Jednakże, człowiek czasem potrzebuje ramienia drugiej persony aby w ten sposób oczyścić swoją duszę ze wszelkich niedoskonałości, które na niej powstały. Nie łatwo jest przewidzieć, która z tych jednostek, postanowi zebrać wszystkie drzazgi i w odpowiednim momencie - zadać ostateczny cios. Egzystencja sowieckiego mordercy z czasem zaczęła mi ciążyć, a zbierane przez lata niepotrzebne skazy - utrudniać kolejne kroki. Zbawiennym wydawało się podziele bagażem doświadczeń, do momentu odkrycia bolesnej prawdy.
Na tym świecie nie ma miejsca dla takich jak ja. Na zawsze uzyskałam maskę manipulatorki i inicjatorki całego zła. Ale pogodziłam się z tym losem, zaakceptowałam brak możliwości zmiany. W śmieszny sposób udawać przystosowanie się do społeczeństwa, a tym samym nieudolnie ukrywając ruch palców na rękojeść broni - przestało być to moim priorytetem. Doskonale pamiętam kim miałam być gdy mnie stworzono.
Szpiegiem. Mordercą. Zwinną baletnicą. Zabójczym pająkiem. Czarną Wdową.
Pozbawioną uczuć marionetką w rękach równie zobojętniałych person.
Czas powrócić do korzeni. Czas powrócić do prawdziwego ja. Z przyjemnością zaprezentuję rząd zdradzieckich emocji w momencie zniszczenia każdego zalążka dobra. W ostateczności... Nawet co do okazywanych przeze mnie uczuć, nie można być pewnym.

View more

Jesteś osobą która skrywa swoje emocje czy może wolisz je okazywać

Podaruj mi słowa, które przyprawiają o dreszcz. Powiedz mi, że jest jeszcze jakaś nadzieja.

Od dawna widziałam w sobie jedynie demona. Diabelski twór kroczący przez zawiłe ścieżki ludzkiej egzystencji, uwięziony pośród mroku. Odebrano mi wiarę, zapomniałam czym jest nadzieja. Nie potrafiłam dostrzec piękna, które mnie otacza. Widziałam jedynie ciemność, a ostre ciernie raniły moją skórę. Nie chciałam już dłużej nieść za sobą cierpienia. Dość już dryfowania po jeziorze zapomnienia. Koniec marnej tułaczki wśród zła, czas wyrwać się ze szponów upadłych aniołów. Pośród otaczającego nas marazmu, ciągłego draństwa i udręki, samotności zmieszanej z pustym tchnieniem wpół martwej duszy - nadzieja jest naszą jedyną iskrą, która ocalić nas może od piekła. Pozwól mi chwycić Twą dłoń, ciepłym oddechem dotknąć Twojej skóry. Nie będzie już dłużej ciemność dyktować nam drogi. Wytoczymy własne szlaki; od nowa poznamy czym jest szczęście. Chociaż pojawią się dni srogiej zimy, a morderczy wiatr będzie chciał zmrozić nasze serca – ciepło naszej wspólnej nadziei ochroni nas przed straszliwym gniewem. Nigdy nie pozwolę Ci się poddać, w mgle już nie znajdziesz dla siebie miejsca. Będę kroczyć obok Ciebie; nie odbiorą nam wiary, nie zedrą z nas światła. Będzie trwać wiecznie, nie dopadnie nas zapomnienie. Zwyczajnie… Pozwól mi…

View more

Podaruj mi słowa które przyprawiają o dreszcz Powiedz mi że jest jeszcze jakaś

?

Nantail’s Profile Photo₹ ℕ ₹
Wędrowałam po bezdrożach zapomnianej ziemi. Gdzieś na pograniczu snu, a jawy. Zaplątana w nici własnych wspomnień, zamknięta w labiryncie własnych myśli. Nie potrafiłam odnaleźć drogi ku wolności, upragnionego raju. Dopiero teraz - po tych wszystkich latach - doszłam do jedynego wniosku. Nie ma raju dla wzgardzonej duszy, pozbawionej serca. Nie ma już dla mnie ratunku. Porzuciłam wszelką nadzieję na powrót do normalności - tym samym wygrywając bilet na ostateczną śmierć w oceanie nicości. Szaleńczo starałam się wpasować w otoczenie; nawiązywać relacje, których nigdy nie miałam. Wymazać obraz siebie jako czerwonej śmierci, kroczącej do kolejnej duszy aby zesłać ją do piekła. Mimo wszystko nadal pozostawałam drapieżcą, który cierpliwie oczekuje na pojawienie się długo wyczekiwanej zwierzyny. Przestałam wierzyć w odkupienie win. Uparte dążenie do przybrania maski dobra - być może - zamazało skaze mojej przeszłość, ale nie wymazało wspomnień z mojej głowy. Do niedawna myślałam, że moje serce do kogoś należy. Naiwnie wierzyłam w przedarcie się przez mrok, a tym samym odkrycie uczuć, które podobno jeszcze we mnie były. Myliłam się. Podczas samotnych tułaczek w głąb morderczej Rosji, odnalazłam idealne miejsce aby tam właśnie porzucić wszelką nadzieję, tęsknotę czy miłość. Wszystko co się we mnie zrodziło było tylko iluzją, która rozszarpywała moją duszę na milion kawałeczków. Aż stała się czarną mgłą - pogwałconej nadziei. Wiem, że nie potrafię dłużej trwać w tej beznadziei. Ale mając przed sobą Ciebie i dwa pociski w magazynku, strzelę do siebie dwukrotnie. Aż w końcu ziemia pochłonie, należytą część, mojej brudnej krwi. I już nie tylko moja dusza będzie pusta. Gdy wydam ostatnie tchnienie, część zatriumfuje. I nie będzie już strachu, smutku i cierpienia. Pozostanie po mnie tylko wyblakłe wspomnienie, ustawione w kolejce do zapomnienia.
___________________________
Nie jestem - aktualnie - zainteresowana mordowaniem. Także zapraszam na pogaduszki.

View more

Wędrowałam po bezdrożach zapomnianej ziemi Gdzieś na pograniczu snu a jawy

Oddaj to pytanie w ręce przyjaciela - niech napisze o Tobie kilka słów.

Pierwsze pytanie do Natalii Romanoff w mojej bionicznej łapce, no, można rzecz, że kopnął mnie zaszczyt. W końcu to ode mnie zależy teraz to, jakie wrażenie na was wywrze, prawda? Ta groźna, zabójcza kobieta, która jednym swoim spojrzeniem powala zakochanych mężczyzn, a potem wbija im nóż w plecy. Ktoś, komu nie jest obcy chłód broni, ani smak krwi...
Wiecie, chciałbym, żeby tak było, ale jeżeli Natasha myślała, że nie zniszczę jej reputacji na starcie, to oj, kobieta się pomyliła. Do roboty.
Na wstępie chciałbym nadmienić, że z początków jej zbyt nie ufałem. Jak zaufać drugiemu zabójcy na zlecenie? Ale... potem okazało się, że jest rozczulająca jak puchaty króliczek. Kica z nożem, próbuje podskoczyć, by zadać ci cios. Stara się być niebezpieczna, a tak naprawdę jest jedną z najbardziej pomocnych osób, jakie znam. Ba! Jest w tej niewielkiej grupie, która zdobyła moje jako takie przywiązanie, a to naprawdę trudne. Mogę śmiało nazwać ją moją przyjaciółką, za którą stoję murem, a ona stoi za mną. Taka właśnie jest Natasza - kochana, przyjacielska, godna tego, by ją znać (co nie znaczy, że druga osoba może być jej warta - uprzedzam, sprzedała mi swoją duszę za czekoladę i parę innych rzeczy, mam trochę do powiedzenia w tym temacie).
Ale to nie znaczy, że tylko tyle w niej drzemie. Jak każda kobieta ukrywa wiele w zanadrzu, a pośród tego znajduje się... nieprzeciętna dawka czarnego humoru. Mała psychopatka. Jedna z najsłodszych psychopatek, jakie stąpają po ziemi. Nie ryzykowałbym trafieniem pod jej ostrzał (ale robię to codziennie, ponieważ uwierzcie, denerwuje się to ona przeuroczo).
Cóż... spieprzyłem ile mogłem, resztę pozostawiam jej.
(Swoją drogą nie dajcie się jej zaskoczyć, bo "Natasha" od tyłu to "Ah Satan".)
@shelbyville_
https://www.youtube.com/watch?v=7qcNQwzy7iMSovietDancer’s Video 140358892508 7qcNQwzy7iMSovietDancer’s Video 140358892508 7qcNQwzy7iM

View more

Oddaj to pytanie w ręce przyjaciela  niech napisze o Tobie kilka słów