@ilianes_fehr

Ilianné Satya Fehr

Ask @ilianes_fehr

Sort by:

LatestTop

_

Nie potrafię przyznać słowem, że tęsknie.
I choć możność masz czytać mi z lekkich drgań końców warg,
jak reagują na Twą obecność,
i z źrenic ściągać ekscytacji blask -
przyznać słowem -
nie umiem.
Choć dostrzec powinieneś, że znów serce galopem pędzi,
a dusza na nowo okryta słońcem -
nie przyznam Ci,
że tęsknie.
Nadstaw proszę ucho, gdzie jeszcze ostało się coś z serca -
usłysz jak szepta drganiem kolejnym, że na nowo kiełkujesz we mnie.

Nie potrafię przyznać słowem, że tęsknie,
Ale spójrz tylko, jak dusza rwię się do ciebie
ciągnąc za sobą niemiłościwie ciężar ciała.
Wszystkie kości i męśnie - należą do ciebie,
duszę mą trzymasz nieśwadomie w ręce.
A ja i tak uparcie, nigdy nie przyznam ci -
że tęsknie.
Nie potrafię przyznać słowem że tęsknie

I choć możność masz czytać mi z

Related users

_

Jesteśmy zepsuci do szpiku kości. Nie ma już dla nas ratunku. Karmimy się tanimi sensacjami, szybkimi relacjami, słowami bez pokrycia. Nie dostrzegamy czynów. Manipulacja stała się codziennością, a komunikacja bez niej - wspomnieniem. Staliśmy się marionetkami marionetek. Nauczyliśmy się żyć w dziczy, którą sami sobie fundujemy.
Jesteśmy zepsuci do szpiku kości Nie ma już dla nas ratunku Karmimy się tanimi

_

Żałuję,
że strach paraliżował prawdziwe oblicze
nie dając ukazać wspaniałości wnętrza
chowanego skrupulatnie przed
niepożądanymi rękoma
obdzierającymi z szaleńczego wyzwolenia.
Podziwiam,
jak łatwo zdejmujesz ze mnie resztki wstydu
burząc kilometrowe mury
pozwalając być sobą
pozbawioną masek i zasłon dymnych.
Czas
to najwspanialszy wybawiciel pozwalający opuścić palące nerwowo ciało, wypełnione po brzegi emocjami, by z dystansem i pokorą obserwować minione doświadczenia czerpiąc z nich lekcje i wskazówki.
Żałuję 
że strach paraliżował prawdziwe oblicze 
nie dając ukazać wspaniałości

Podziwiam estetykę tutaj i piękność!

fantastae’s Profile PhotoAndrè Rieau
Och... Pańskie słowa wlały mi się wartką strużką czerwieni na policzki i sprawiły, że przyjemne ciepło otuliło duszę. Po stokroć dziękuję za podarowaną przyjemność.
Zachęcam do pozostawienia odzienia wierzchniego w przedpokoju i zajęcie wygodnego miejsca - postaram się nie zawieść podczas dalszych obserwacji.
Podziwiam estetykę tutaj i piękność

_

Zbyt często w zgiełku codziennych chwil okraszonych pośpiechem, zapominaliśmy, że wizualne piękno zamyka w sobie truciznę lub wybawienie. Każdy napotkany człowiek jest dla nas lekcją, przestrogą lub prezentem, który powinniśmy pielęgnować z dbałością o najmniejsze detale. Bywa, że mimo powierzchownych przekonań, okazuję się, że treść pozbawiona jest sensu, nie ma w niej niczego co sprawia, że nasza uwaga skupia się w pełni na posklejanych ze sobą wyrazach. Zdania, które są składnikami charakteru nie łączą się ze sobą, w konsekwencji tworząc chaos, czyniąc z wnętrza: błagającą o pomoc, czarną dziurę. Świadomość pozwala po czasie jeszcze raz spojrzeć na spowitą wspaniałościami okładkę i dostrzec w niej mankamenty, które w pierwszej chwili przysłoniło zauroczenie chwili. Ekscytacja i entuzjazm sprawiają, że nie dostrzegamy głębi - skupiając się jedynie na ogóle.
Jak głupcy we mgle, nieustannie błądzimy w swoich zapewnieniach, które podsyła niemądre serce, przekonane o swej nieomylności.

View more

Zbyt często w zgiełku codziennych chwil okraszonych pośpiechem zapominaliśmy

_

Niejednokrotnie słyszę, że nie powinno się palić za sobą mostów. Błąd. Nic bardziej mylnego. Powinniśmy puścić z dymem każdy most, który prowadzi do miejsca, w którym odczuliśmy drażniący skórę ból, strach, który odcinał dopływ świeżego powietrza. Każda droga, która kosztowała nas mnóstwo negatywnych uniesień emocjonalnych, powinna zostać wrzucona w niepamięć. Zgliszcze i mrok, który otulił nas w tamtym czasie zostanie z nami na zawsze, ale umiejętność odpowiedniego radzenia sobie z uciszaniem wewnętrznych demonów to umiejętność nabyta.
Kiedy rozum blokuje krok w tył, serce domaga się, by zrobić ich dziesięć - dlatego właśnie powinniśmy wiedzieć kiedy obrócić w pył każdą niesłużącą nam ścieżkę - na przekór sercu, dla dobra rozumu i bezpieczeństwa duszy.
Niejednokrotnie słyszę że nie powinno się palić za sobą mostów Błąd Nic

_

Odepchnij me dłonie, zakaż dożywotnio wstępu do siebie, wymaż mnie z pamięci, zapomnij słodycz mej skóry, który był Twoim ulubionym zapachem.
Wykreśl z głowy to co sprawia, że dusza unosi się ku górze, a co przytłacza na tyle mocno, że nie daje zmrużyć powiek, gdy nadchodzi noc. Upchnij w niepamięć skrawki chwil, gdy obiecywaliśmy sobie, że nie opuścimy się aż do śmierci.
I tak znajdę drogę do Ciebie.
Wejdę najmniejszą szczeliną, by siedzieć obok i milczeć. Być na wyciągnięcie ręki i słuchać, jak nasze oddechy łączą się ze sobą, a dłonie szukają dotyku, by choć na moment zatopić się w kojącym zmysły - czuciu.
Choć raz w życiu być, nie bywać.
Odepchnij me dłonie zakaż dożywotnio wstępu do siebie wymaż mnie z pamięci

_

Rozsypałam się na kawałki.
Zbieram skrupulatnie każdy fragment i sklejam na nowo.
W ferworze walki z czasem zabrakło mi spoiwa, nadziei i cierpliwości.
Powracam po czasie do mozolnej pracy łączenia ze sobą puzzli, ze świadomością, że nic nie będzie takie samo. Może kiedyś: "coś" bliżej nieokreślonego, wleje mi się w braki i szczeliny. Istnieje przecież prawdopodobieństwo, że jeszcze będę cała. Cała lecz z poszarpaną duszą, widocznymi rozstąpeniami, rozstrojeniami i chropowatością wyczuwalną pod palcami.
Publiczność teatru zwanego życiem ma świadomość, że raz zbita szklanka, choć posklejana przez najsprawniejsze ręce świata, nigdy nie będzie szklanką sprzed upadku. Mam nadzieję, że rozumiesz.
Rozsypałam się na kawałki 
Zbieram skrupulatnie każdy fragment i sklejam na

_

Gdyby ktoś zapytał mnie jakie zjawisko uważam za najpiękniejsze na świecie, bez chwili namysłu odparłabym, że: odpuszczanie. Pracochłonna sztuka, wymagająca odwagi i zawziętości. Jednocześnie trudna i piękna w swej zawiłości. Nie ma bowiem nic przynoszącego większą ulgę niż puszczenie w nicość: ciążących emocji, nieodwzajemnionych uczuć, stających w gardle słów czy ludzi, którzy zrezygnowali z nas szybciej niż zdążylibyśmy im zakomunikować, że mają specjalne miejsce po lewej stronie naszej klatki piersiowej. Odpuszczanie tego co zaciska na szyi swe brudne ręce, rozlewa się po duszy, jak czarna, kleista maź. Umiejętność nie skupiania się na tym co zalega, brak potrzeby zemsty. Spokój i pokorne pogodzenie się ze wszystkim co nas przygniotło, wdeptując bezlitośnie w ziemię. Jedyne wyjście to zrobienie kroku do przodu lub do tyłu, byle odejść od tego co nie służy. Czas jest najlepszym przyjacielem odpuszczania. Dajmy więc sobie czas i - odpuśćmy.

View more

Gdyby ktoś zapytał mnie jakie zjawisko uważam za najpiękniejsze na świecie bez

_

Chodź, opowiem Ci o tym, jak umiera nadzieja.
Czasami powoli, rozwleka w czasie swój kres kurczowo trzymając się iluzji tworzonych w niespełnionych scenariuszach. Wstydliwa ukrywa swe zamiary i łudzi się, że będzie w stanie przeżyć trzęsienie słów, erupcję serca, gorące z nerwów policzki i chłód bijący z lekko ponad trzydziestu sześciu stopni celsjusza stojących naprzeciwko. Zaciska powieki, zagryza wargi do krwi. Pozwala by wrząca ciecz spływała, mieszając się z lepkim brudem oczekiwań i obietnic podyktowanych egoizmem. Jest wytrzymała do momentu rozbicia się o ścianę utkaną z obojętności i żalu.
A czasami? Czasami pryska, jak bańka mydlana. Odchodzi w mgnieniu oka, wyniosła i owleczona w pewność. Każda kolejna ułuda to tylko wytwór wyobraźni, na którą nie chce tracić nawet złamanej sekundy.

View more

Chodź opowiem Ci o tym jak umiera nadzieja

Czasami powoli rozwleka w czasie

_

(...) nadchodzi w życiu moment, w którym nie potrzebujesz burz. Każde negatywne drgnienie wymusza niepojęty nakład energii. Wybierasz spokój - puszczając to co nie służy. Radujesz się ciszą wypełniającą Ci błogo każdą kolejną sekundę istnienia. Tykanie zegara w tle i świadomość zatapiania się w miękkości niewymuszonych uczuć. Odnajdujesz bezpieczeństwo w harmonii swej duszy z dala od erupcji ciążących emocji.
nadchodzi w życiu moment w którym nie potrzebujesz burz Każde negatywne

_

Pachniesz jesienią
Wiatrem wymieszanym z deszczem, który przed chwilą przestał odbijać się od chłodu ulic i blaszanych parapetów
Przyodziany w ciepło i nadzieję
Kolorujesz codzienność barwami, wyginasz wargi w półuśmiech i wlewasz do oczu migoczący blask
Wszystko jest snem, który się nie kończy
Zatracam się w Tobie i niech to trwa
Wtem
Musisz iść - idź
Pachniesz jesienią
Wiatrem wymieszanym z deszczem który przed chwilą przestał

Language: English