@Tamerlein

Lyanna

Ask @Tamerlein

Sort by:

LatestTop

Co sądzisz o teorii, iż każdego dnia nasze ciało ma inną świadomość?

Mahiyas’s Profile Photomahiya
Ciekawe ujęcie tematu.
Każdego dnia człowiek nabywa nowe doświadczenia, staje się bogatszy o kolejne wspomnienia, uczy się czegoś nowego, przeżywa wydarzenia, których wcześniej nie było. Nowy dzień niesie nowe wyzwania. I nawet jeśli każda z tych małych rzeczy z osobna mogłaby odejść w zapomnienie w sposób niemal niezauważalny, to razem tworzą całość, która składa się na obraz wszystkich historii ludzkiego życia.
W moim odczuciu każdego dnia człowiek jest trochę inny. Każdego dnia ma za sobą inny zbiór doświadczeń. W każdej najkrótszej chwili zawarte są drobne ziarenka mądrości.
Co sądzisz o teorii iż każdego dnia nasze ciało ma inną świadomość

Czy patrząc z perspektywy podnoszonych ostatnio publicznie i głośno haseł (Wyp...) nie trzeba by się uzbroić przypadkiem na nową pandemię jaką w tym przypadku będzie najwyraźniej syfilis? I jeśli tak, to jak to zrobić?

ZyduFest’s Profile PhotoTłiter Kurwa Karmynadel
Ależ syfilis już jest pandemią. W dwa tysiące siedemnastym roku kiłę zdiagnozowano u półtora tysiąca Polek i Polaków.
Niektórym osobom, mam wrażenie, wydaje się, że to, że o chorobach wenerycznych się nie mówi, to znaczy że ich nie ma. Kulturowe tabu zwykłym ludziom odbiera dostęp do podstawowej wiedzy.
To, że w szkole nie uczy się, jak można chronić się przed niechcianą ciążą, ale też kiłą, rzeżączką czy zakażeniem Chlamydia trachomatis, nie znaczy, że nie istnieje przygodny seks, że ludzie się tym nie zarażają, że na choroby weneryczne się nie choruje. Choruje się całkiem sporo.
Też kiedyś myślałam, że mnie to nie dotyczy. Syfilis kojarzył mi się tylko ze średniowieczem, a to trochę nie tak.
Możemy prowadzić kampanie społeczne, zabraniać, krzyczeć z ambony i wyzywać od bezbożników, ale to nic nie da. Pomóc może tylko rzetelna wiedza na temat własnego ciała, bezpiecznego seksu i zdrowia reprodukcyjnego. Zawsze znajdą się amatorzy seksu zbiorowego, eksperymentów, niebezpiecznych znajomości. Dajmy im więc wiedzę co zrobić, żeby to wszystko robić bezpiecznie.
Edukacja seksualna, o!
Ale co ja tam, lewacka studentka medycyny, mogę wiedzieć...

View more

Czy patrząc z perspektywy podnoszonych ostatnio publicznie i głośno haseł Wyp

Wierzysz w istnienie równoległych światów? Jesteś w stanie wyobrazić sobie inną wersję siebie i opowiedzieć mi o tym, Lyanna?

Innej Lyanny nie umiem sobie wyobrazić. Nie umiem jej poczuć, dotknąć, sięgnąć. Inna Lyanna nie istnieje, choć chciałabym wierzyć, że kiedyś istniała.
Czy istniała Lyanna bez depresji? Lyanna z uśmiechem na twarzy? Lyanna nieprzytłoczona ciężarem własnych myśli? Lyanna ciesząca się życiem?
Może gdybym nie bała się od początku prosić o pomoc, dzisiaj znałabym inną Lyannę. Taką z równoległej rzeczywistości. Rozgadaną, życzliwą, może trochę impulsywną dziewczynę z rozwianym włosem. Ze zdrową cerą o brzoskwiniowym odcieniu. Z zaróżowionymi policzkami. Z iskierkami w oczach.
Z iskierkami, iskierkami, skierkami w oczach.
Wierzysz w istnienie równoległych światów Jesteś w stanie wyobrazić sobie inną

Related users

Lyanno, co jest dla Ciebie w tej chwili najważniejsze?

zapomnianamelodia’s Profile PhotoSmutno mi Boże.
Ostatnio najmniejsze rzeczy, najdrobniejsze niepowodzenia sprawiają, że płaczę całymi dniami. Że nie mogę spać. Że budzę się w nocy ze słonymi od łez policzkami.
Nie radzę sobie z życiem, z funkcjonowaniem, nie radzę sobie sama ze sobą, a to są wciąż wakacje, kiedy tak naprawdę nie mam żadnych obowiązków. Boję się nadejścia października, bo z jednej strony nauka pozwoli mi zająć czymś myśli, a z drugiej pojawia się pytanie, czy w mojej głowie znajdzie się dla niej jeszcze miejsce. Gdy myślę o ostatnich miesiącach, mam przed oczyma jedną wielką białą plamę. Moje dni wypełnione były pustką, a pojedyncze szczęśliwe wspomnienia wydają się przejaskrawione i dziwnie żywe.
Bardzo bałam się prosić rodziców o pomoc. Teraz jest już po wszystkim, ale kiedy poprzednim razem pisałam odpowiedź na to pytanie (gdzieś ją wcięło, ktoś zgłosił, usunęło!) naprawdę byłam pełna obaw. Zareagowali dobrze, właściwie tego się spodziewałam, a jednak nie mogłam mieć pewności.
Odetchnęłam z ulgą. Choć to dopiero początek.
***
Rodzicom, Rudzielcowi, Bartkowi, małej O... Wszystkim, którzy kiedykolwiek tutaj, na asku, znaleźli chwilę, by napisać mi kilka ciepłych słów. Dziękuję.

View more

A jak u Ciebie ze zdrowiem? Jesteś typem osoby, która unika szpitali i wszystko leczy domowymi sposobami, czy kontrolujesz w jakim stanie jest Twój stan zdrowia i nie stronisz od profesjonalnej opieki?

Nie pamiętam, czy tu o tym kiedyś wspominałam, ale studiuję medycynę, dlatego wycieczki do szpitala nie są mi obce. Zwiedzam jednak głównie - żeby nie powiedzieć jedynie - w celach dydaktycznych. Gdyby nie wybrany kierunek, wizyty w szpitalu mogłabym policzyć na palcach jednej ręki.
Nie chcę zgrywać chojraka i udawać, że nie choruję. Wszyscy chorujemy. A jednak nawet do przychodni mi naprawdę nie po drodze. Taki już urok rodziny lekarskiej. W domu piętrzą się stosy leków, które zalegają w wielkim pudle w spiżarni i przy oknie w szafce kuchennej. Na ból głowy biorę leki na receptę, bo takie akurat są pod ręką, a w przedszkolu słuchałam siostrę starym stetoskopem mamy.
Generalnie bliżej mi do lekomanki niż do kogoś, kto stawia na domowe sposoby, ale raczej się nad sobą nie trzęsę. Staram się znaleźć gdzieś ten złoty środek, choć w kwestii zdrowia w moim życiu wszystko staje na głowie i tak sobie myślę, że chyba nigdy nie będzie wzorowo.

View more

A jak u Ciebie ze zdrowiem Jesteś typem osoby która unika szpitali i wszystko

Opowiedz mi swoją historię.

/Większość z nas ma do opowiedzenia tylko jedną historię. Nie chcę przez to powiedzieć, że w życiu przydarza nam się tylko jedna rzecz: jest niezliczenie wiele wydarzeń, które obracamy w niezliczenie wiele historii. Ale tylko jedna się liczy, tylko jedną warto opowiadać./
Niezależnie od tego, ile razy się jeszcze zakocham, ile razy tak naprawdę zakochałam się wcześniej, ile razy cierpiałam i będę jeszcze cierpieć, zawsze będę mówiła o Tobie, Rudzielcu. Nawet jeśli nie kocham Cię choć w połowie tak mocno jak kochałam za pierwszym razem, nawet jeśli nie znamy się za dobrze, nawet jeśli miałeś być i jesteś na chwilę, nawet jeśli nie cierpię już tak jak ongiś.
Kocham Cię za to, że przy Tobie zawsze świeciło słońce.
Julian Barnes napisał piękną książkę prawie na nasz temat, a Ty wpisałeś w niej dedykację, dla B. od M., z datą moich dwudziestych pierwszych urodzin.

View more

Opowiedz mi swoją historię

Jesteś sobie jeszcze w stanie wyobrazić bycie pod czyjąś władzą? Uznajesz jakiekolwiek autorytety, potrafisz dopuścić do siebie myśl o szlachetnym, lojalnym poddaństwie jako jednej z będących do wyboru opcji? Widzisz czasami coś wyższego niż ty? I to uwaga, bez oburzenia na ten fakt? Kłaniasz się?

ZyduFest’s Profile PhotoTłiter Kurwa Karmynadel
Całkowita władza jednej osoby nad drugą nie jest właściwa, bo prowadzi do wielu nadużyć - jak każda władza zresztą.
Poddaństwo nie jest ani dobre ani szlachetne, jest głupie. Nie ma na świecie ludzi zdolnych podejmować arbitralnie decyzje, które zawsze byłyby mądre. Nikt nie jest tak inteligenty, tak światły, tak błyskotliwy.
Autorytety są ważne - pod warunkiem, że są uzasadnione i nie mają władzy absolutnej. Dobra władza to władza kontrolowana.
Wbrew pozorom lubię mieć kogoś, kto czuwa nad moimi decyzjami i wskazuje właściwy kierunek, gdy go stracę z oczu. Wszyscy ludzie jednak są równi i to, że ktoś ma w pewnym zakresie większą wiedzę ode mnie, nie daje mu prawa do rządzenia mną.
Jesteś sobie jeszcze w stanie wyobrazić bycie pod czyjąś władzą Uznajesz

Lyanno, o czym teraz myślisz najczęściej?

zapomnianamelodia’s Profile PhotoSmutno mi Boże.
Najczęściej myślę teraz o sobie. Pogrążam się głęboko w odmętach własnej świadomości, analizuję swoje zachowanie gest po geście, słowo po słowie. Widzę wyraźnie siebie tamtego dnia czy innej nocy.
Dawno już znalazłam siebie. Wiem, jakie błędy popełniam i staram się sama siebie kontrolować. A jednak kiedy zostaję sama i myślę za dużo, to coraz dogłębniej przyglądam się samej sobie. Coraz mniej się sobie podobam, widzę coraz więcej wad.
Potrzebuję tych, którzy jeszcze niedawno przy mnie byli codziennie, a dzisiaj ich nie ma. Ronię słone łzy nad znajomościami, które nie są takie jak dawniej. Wiem, że do relacji trzeba chęci z obu stron, ale czy to znaczy, że nie mogę czuć żalu ani smutku?
Kwarantanna chyba cofnęła moją psychikę o kilka lat w czasie. Znów jestem tylko dzieckiem we mgle.
Niech usłyszy moje wołanie o pomoc, weźmie mnie w ramiona i ochroni przed samą sobą.

View more

Lyanno o czym teraz myślisz najczęściej

Co by było gdyby Ikar słuchał ojca?

ZyduFest’s Profile PhotoTłiter Kurwa Karmynadel
Gdyby Ikar słuchał ojca, to wcale by nie spadł. Nie stopiłyby się jego skrzydła i nie wpadłby do wody.
Ikar chciał wznieść się na wyżyny. Błyszczeć w świetle reflektorów. Zostać dostrzeżonym.
Ikar chciał tego, czego pragnie wielu młodych ludzi. I nie ma w tym nic złego - w końcu każdy chciałby czuć się doceniany i wartościowy.
Często tak się dzieje, że nie słucha się rodziców i podejmuje ryzyko. Ono zwykle ma wysoką cenę, to prawda, ale strach przed nim jest trochę jak strach przed życiem.
Co by było gdyby Ikar słuchał ojca

Lyanno, powiedz mi jakieś kłamstwo.

zapomnianamelodia’s Profile PhotoSmutno mi Boże.
Mój Rudzielec bardzo dużo kłamał, wiem to na pewno. Mówił mi wiele białych kłamstw, które nie miały znaczenia, i którym z zasady nie jestem przeciwna. Mówił mi, że ładnie wyglądam, że mu nie przeszkadzam, że naprawdę jest w porządku, ale gdy trzeba było, mówił też prawdę. Mówił, że zostawił ich ojciec, że matka zmarła, że próbował mieszkać w tym mieszkaniu, ale nie dawał rady i musiał je sprzedać. I nawet powiedział za ile. Mówił, że się boi jechać, że nie chce, bo nie wie, jak to będzie.
Czasami płakałam, gdy odkrywałam prawdę, kiedy powiedział mi białe kłamstwo, a ja z początku w nie uwierzyłam. Pamiętam, że niczyje takie kłamstwa mnie nigdy nie bolały, ale on kłamał albo za dużo, albo w jakiś dziwny sposób jego słowa miały dla mnie szczególne znaczenie.
Prawda jest taka, że nie mogę mieć pewności, kiedy był szczery. I może cały jest tylko fikcją, skąd mogę to wiedzieć.
Mieliśmy być na chwilę, ale przy nim czułam się najlepiej od wielu długich lat. Kto wie, może i najlepiej w całym moim życiu...!
Czy skłamię mówiąc, że nie wiem, czy go kocham?

View more

Lyanno powiedz mi jakieś kłamstwo

Jaki jest twój ulubiony cytat?

niska_hotelarka’s Profile PhotoWiktoria
Kocham Cię za to, że jesteś kim jesteś
Nie muszę lepsza być przy Tobie
Mogę być niedopracowaniem
Rozmyciem, plamą, niepogodzeniem
***
Lubię śpiewać tę piosenkę ciągle i ciągle, i zawsze mieć ją z tylu głowy. Nucę ją pod prysznicem, podczas nauki, kiedy gotuję i kiedy jem. Może to głupie, ale uważam, że jest piękna.
I lubię jeszcze to, że z nikim mi się nie kojarzy. I wiem, że jeśli kiedyś kogoś będę jeszcze kochać, to śpiewając tę piosenkę, będę to czuła.
https://youtu.be/utLStibjEVgTamerlein’s Video 161263376541 utLStibjEVgTamerlein’s Video 161263376541 utLStibjEVg

Co tam mordo, jak leci?

ZyduFest’s Profile PhotoTłiter Kurwa Karmynadel
Spędziłam cały wczorajszy dzień w Milanówku, bardzo urokliwym miasteczku. Tak się cieszyłam, że w końcu mogłam wyrwać się z domu, a ostatecznie czuję się trochę rozczarowana tym wszystkim. Mam może taki niedosyt, może nie było w tym nic szczególnego, a może po prostu jestem już naprawdę ogromnie zmęczona wszystkim dookoła i swoim ostatnim stylem życia.
Tęsknię za tym, co było jeszcze parę miesięcy wcześniej, ale czasu się nie da cofnąć, a biegu wydarzeń zmienić.
Co tam mordo jak leci

W wypadku gdy potrzebujesz zapewnień o własnej wartości, i nie możesz bez nich funkcjonować - wiesz że te zapewnienia, prawie zawsze będą fałszywe, tak?

HiddenLord’s Profile Photochromatyk
Staram się nie wymuszać walidacji - ale często jest to silniejsze ode mnie i chowam dumę do kieszeni, i proszę się o uznanie, i dostaję je z litości albo zrezygnowania. Nie wiem, dlaczego nie czuję się nikim sama z siebie, dlaczego ciągle płaczę, dlaczego odkąd pamiętam jest ze mną tylko źle. Nie umiem się uśmiechać i chyba nigdy nie umiałam. Czasami wydaje mi się, że jest dobrze, ale tak naprawdę nigdy nie było dobrze, nie jest i nie będzie. Chwilowa ułuda daje mi najzwyczajniej w świecie jakąś nadzieję, że kiedyś będzie jakoś lepiej. I może dlatego wciąż jeszcze żyję, bo życie z samym sobą, gdy czuje się nikim, jest strasznie trudne.
W wypadku gdy potrzebujesz zapewnień o własnej wartości i nie możesz bez nich
+1 answer in: “Co sobie pomyślałaś, o.”

Co sobie pomyślałaś, o.

HiddenLord’s Profile Photochromatyk
Pomyślałam sobie, że znowu wymyślam głupoty i za bardzo się nakręcam. Jednak im dłużej o tym myślę, to wydaje mi się, że gdzieś tam podświadomie chciałabym, żeby mój koszmar się ziścił. Z jednej strony to rzeczywiście coś, czego obawiam się najbardziej na świecie i czego konsekwencje mnie niesamowicie przerażają. Z drugiej - wiem, że wtedy byłby przy mnie, i może byłby zły, i może (może na pewno) nie byłoby tak jak dawniej, ale przynajmniej by był, a przecież tylko to się liczy, że ktoś jest, ktoś pyta, że dla kogoś się liczę.
Co sobie pomyślałaś o
+1 answer Read more

Co daje Ci najwięcej radości?

Tak wiele rzeczy mnie cieszyło, kiedy czułam się dobrze sama ze sobą.
Jajecznica na śniadanie.
Wieczór przed telewizorem.
Spacer po parku w pochmurny dzień.
Słuchanie radia, którego nie znoszę.
Cieszyło mnie prawie wszystko. Dzisiaj nie cieszy mnie chyba nic.
Pewien rudzielec sprawiał, że czułam się dobrze sama ze sobą, i wiem, że nie powinno tak być, że moja radość nie powinna być wynikiem niczyjej obecności, ale tak było. To nawet nie tak, że żywię do niego szczególne uczucia - po prostu są takie osoby, które w bliżej nieznany sposób czynią ludzi lepszymi dla samych siebie, i mój znajomy rudzielec właśnie do takich należy.
Radość. Gioia.
Co daje Ci najwięcej radości

Dlaczego akurat Lyanna Stark?

zapomnianamelodia’s Profile PhotoSmutno mi Boże.
Lyanną jestem już od pięciu lat. Szybko zleciało.
Czytałam wtedy "Grę o tron", chyba było lato. Wiatr rozwiewał mi włosy, gdy siedziałam na drewnianym tarasie. Słońce miało się ku zachodowi. Wzrok mglił się od tumanów kurzu wznoszonych na niżej położonej ujeżdżalni.
Może właśnie wtedy pierwszy raz natknęłam się na wzmiankę o Lyannie Stark, a może było to w zupełnie innym miejscu, o zupełnie innym czasie.
Lyanna miała być imieniem, które pojawia się w książce raz i nikt o nim nie pamięta. Które nawiązuje do powieści, ale tak naprawdę nie mówi nic.
Lyanna wydawała się początkowo właśnie taką postacią, którą każdy zapomni, która nikomu nie zapada w pamięć, o której jest tylko niewielka wzmianka.
Zupełnie nie czuję się Lyanną Stark. Jest dla mnie zbyt dzika, zbyt wolna. I zawsze wydawało mi się, że brak jej jakiejś finezji, czy może wyrafinowania, albo po prostu tego czegoś. W pewien sposób jest dla mnie niepełna, jakby niedokończona, a ja jako ja czuję się całością, i to właściwie jedna z niewielu rzeczy, które na swój temat niezmiennie myślę.

View more

Dlaczego akurat Lyanna Stark

Skąd się wzięło nazwisko?

Malo_wazny_czlowiek’s Profile PhotoKrólowa łez
Moje nazwisko zaczyna się na „Z” i ma osiem liter. O s i e m. Nie za dużo, nie za mało - akurat. Ma na końcu magiczne „-ska” i w gruncie rzeczy całkiem mi się podoba.
Pamiętam, że kiedyś bardzo nie lubiłam mojego nazwiska. Zawsze chciałam być we wszystkim pierwsza, a - chcąc nie chcąc - na wszelkich listach alfabetycznych byłam bliżej końca. Mówiłam nawet, że jak będę dorosła, to specjalnie wezmę ślub z mężczyzną o nazwisku na „A”, żebym już zawsze była na początku. Ależ byłam niemądra, przecież ja za mąż nigdy nie wyjdę...
***
Skąd się wzięło nazwisko? Kto wie, kto wie.
Skąd się wzięło nazwisko
+3 answers Read more

Co daje Tobie czytanie książek? Zauważasz, że dzięki czytaniu poprawiło się coś w Twoim życiu, lub też wyciągnąłeś z danej książki jakąś ważną wskazówkę?

Mahiyas’s Profile Photomahiya
Miałam ostatnio taki okres, kiedy kompletnie nie czytałam książek. Nie byłam w stanie. Za bardzo czułam się przytłoczona ilością tekstów, które musiałam przyswoić na studia. Dopiero na urodziny od pewnego kochanego rudzielca dostałam książkę i połknęłam ją w kilka dni. Pożyczyłam od niego następne, a wtedy przypomniałam sobie, jak bardzo lubię czytać, jak wiele mi to daje, jak dużą radość sprawia.
Nie jestem kimś, kto szuka w książkach przepisów na życie czy ważnych lekcji. Szukam intrygujących ciągów wydarzeń, nietypowych koncepcji, oryginalnych obrazów rzeczywistości. I to w nich znajduję.
Książki wpływają na moje życie, postawy, decyzje, i nie ma siły, żeby mnie nie kształtowały w choćby niewielkim stopniu, jednak zawsze staram się, żeby to wszystko było moje. Nie chcę, by moja siła sprawcza była uzależniona od aktualnie przeżywanej lektury - bo wiem, że będę tego żałować. Często zapożyczam pewne wzorce z książek, co w moim odczuciu czyni mnie ciekawszą osobą, pełniejszą czy może wyrazistszą. Niektóre zapożyczenia są wynikiem chwilowej fascynacji, inne zostają na zawsze. Wszystkie czynią mnie tym, kim jestem.

View more

Co daje Tobie czytanie książek Zauważasz że dzięki czytaniu poprawiło się coś w

Może być w ogóle jakaś świętość gdy żyje się w brudzie? Czy asceza istotnie jest jakkolwiek wzniosła?

ZyduFest’s Profile PhotoTłiter Kurwa Karmynadel
Dla mnie świętość jest mocno abstrakcyjnym pojęciem, i to nie tylko ze względu na ogólne znaczenie tego słowa. Bardzo trudno mi zrozumieć jego ideę. Nie mogę ogarnąć swoim umysłem tego wszystkiego, co świętość miałaby ze sobą nieść.
Mam takie przekonanie, że w dzisiejszym świecie świętość nie istnieje. Nie ma rzeczy wielkich i wzniosłych. Są tylko rzeczy ludzkie, a - jak wiadomo - rzeczy ludzkie z reguły są marne i słabe. Jesteśmy tylko pyłkami. Ludzie są tylko pyłkami.
I czuję taki bezsens, jak słyszę o ascezie, o umartwianiu się, o tym, że ograniczanie sobie przyjemności ma jakiś wyższy cel. Jasne - brak umiaru zwykle nie kończy się dobrze i czasem warto zrobić sobie przerwę od niektórych przyjemności, żeby móc na nowo odbierać je jako przyjemność. Odstawić czekoladę, zrezygnować z wieczora przed telewizorem, zrobić porządek w życiu emocjonalnym. Natomiast wydaje mi się, że wszystko to powinno mieć właśnie charakter takiego "robienia porządków", a nie całkowitego zrywania z niektórymi przyjemnościami. Małe grzeszki też są dla ludzi.
Czy asceza jest wzniosła - nie wiem. Na pewno wymaga ogromnie silnej woli i samodyscypliny, co samo w sobie jest godne podziwu. Ale czy poświęcanie się dla miernego celu ma sens? A jeśli nie ma, to czy takie poświęcenie może być uznane za wzniosłe?

View more

Może być w ogóle jakaś świętość gdy żyje się w brudzie Czy asceza istotnie jest

„Opisywanie jest jak używanie – niszczy; ścierają się kolory, kanty tracą ostrość, w końcu to, co opisane, zaczyna blaknąć, zanikać. Dotyczy to zwłaszcza miejsc." Jak to jest? Opisywanie miejsc ujarzmia ich magię, czy nadaje im większy sens?

nagamagnolia’s Profile PhotoMagnolia
Wczoraj przeczytałam książkę Eleny Ferrante. Połknęłam ją niemal jednym tchem - czytałam do czwartej nad ranem i dzisiaj ledwo wstałam na seminarium.
W powieści pojawia się postać Lili, która ma niezwykły dar do opisywania świata dookoła; oddawania jego kolorów, zapachów, smaków. Jej słowa wywołują emocje - przenoszą słuchacza w czasie i przestrzeni, do wykreowanej rzeczywistości. Słowa mają też moc, i ta wykreowana rzeczywistość staje się czymś więcej niż tylko opowiastką, wspomnieniem czy plotką. Urealnia się. I wszystko, co powie Lila, jest bezrefleksyjnie postrzegane jako niepodważalna prawda.
Niektórzy mają właśnie taki dar - aczkolwiek to niezwykle rzadkie. Opisywanie to naprawdę trudna sztuka, a oddanie całego otaczającego nas świata w słowach nastręcza problemów. Zwykle w takich sytuacjach używa się słów zbyt mało - i wtedy kolory blakną, a zapachów nie czuć; albo zbyt dużo, jak u Emila Zoli - wówczas rzeczywistość wręcz atakuje, wdziera się do świadomości, a jednocześnie uderza, wszechogarnia, co w efekcie uniemożliwia jej pełne wyczucie.
Potrzebny jest złoty środek, jak we wszystkim.

View more

Opisywanie jest jak używanie  niszczy ścierają się kolory kanty tracą ostrość w

Next

Language: English