Ask @ddestroyedd:

Wszystko jest po coś?

noszkurwakazdanazwazajeta’s Profile PhotoWredota
nie ma powodu, dla którego zdarzają się złe rzeczy lub dobre rzeczy. nie ma powodu i po prostu rzeczy się dzieją. to tylko wszechświat i jego bycie okrutnym i wszechświat, dający ci chwilę wytchnienia, bo jeśli mamy być szczerzy, zawsze COŚ jest. zawsze będzie taki czas w naszym życiu, w którym czujemy, że cegły miażdżą nam klatki piersiowe i zawsze będzie czas po cegłach, kiedy odrobina tlenu przebija się przez jedną małą szczelinę i masz moment, w którym nie czujesz, że toniesz i myślisz "to jest to, moment, gdy sprawy się poprawiają; moment, w którym czuję się lepiej." i to prawda, polepszasz się, za każdym razem stajesz się bardziej wycieńczony i paradoksalnie silniejszy ale nigdy nie będzie czasu, w którym cegieł nie będzie w ogóle i świadomość tego jest uderzająca. urodziliśmy się, cierpimy i żyjemy, jesteśmy szczęśliwi, smutni i wszystko pomiędzy, a potem po prostu umieramy. nasze ciała zapadają się w ziemię lub rozprzestrzeniają się w miejscu, które kiedyś miało dla nas znaczenie, jeśli nasza rodzina, ukochani lub przyjaciele nas znają. jeśli masz szczęście. jeśli masz szczęście. więc zgoda, naprawdę próbuję znaleźć tę cholerną szczelinę w kupie cegieł, ale kurwa. jaki jest sens wszystkiego? o co, kurwa, chodzi z tym życiem?

View more

.

ddestroyedd’s Profile Photooblivion.
i to dziwaczne przekonanie, że to życie nie jest przecież jakieś najgorsze ale jednocześnie podszyte wrażeniem, iż w jakiś nieznaczny i niemożliwy do zdefiniowania sposób w niektórych momentach jednak znacznie się zmienia. nas zmienia. jakby osiągało się jakiś określony pułap, po którym za moment leci się już tylko głową w dół z niesłychaną prędkością. nie wiedzieć dlaczego.
i jest to całkowicie realne.

View more

Related users

.

ddestroyedd’s Profile Photooblivion.
czasami wyimaginowany terapeuta w mojej głowie pyta mnie o rzeczy, które naprawdę mnie smucą i myśle wtedy o Cobainie i Chesterze, cząstkach swojej zawiedzionej przeszłości albo całym tym żalu do siebie, który we mnie jest, choć racjonalizm wypycha go na zewnątrz każdym możliwym mięśniem; zastanawiam się czy lufa pistoletu naprawdę jest taka zimna w ustach jak sobie to wyobrażam a panika i chaos potrafią nie przejmować nad ludźmi kontroli. głos powtarza, że to nie jest empatia i że ciekawość często prowadzi do głupich rzeczy a wtedy ja odpowiadam, że nie myśle o śmierci jak o mapie, z której chce się jak najszybciej uciec a raczej jak o historii, którą chce się czytać.
każe kupić mi kostkę rubika. pracuję nad nią codziennie. jedna strona dziennie za każdym razem gdy czujesz, że spadasz. kilka dni później nie odróżniam już kolorów, wszystko jest szare i czasami wydaje się, że moje życie wydarza się komuś innemu ale dłonie mają co robić;
czytanie dziesiątek książek też sprawia, że czuje się bardziej samotna w ten dobry sposób i przypominam sobie, że istnieją obcy ludzie, którzy czują się tak samo a jakakolwiek sztuka i dobra forma wyrazu tak kurewsko często mogły zaistnieć tylko w takich okolicznościach.
melancholia, podobnie jak kostka rubika, ma wiele twarzy; trzeba się zmieniać dopóki sprawa się nie ułoży.

View more

czasami wyimaginowany terapeuta w mojej głowie pyta mnie o rzeczy które

.

ddestroyedd’s Profile Photooblivion.
[on the back of my head].
"i can't talk tonight. i go out somewhere after work.." i am reading the message from x.
sometimes when we are accustomed to a person, it sticks on like a habit. funny how certain habits shape our lives. over the months we have grown to fall asleep after talking to each other. you can't exactly say when or how certain people became a part of your habit. one day you wake up and suddenly your routine is based on what the other person does. or doesnt.
the night seems pointless, sleep seems far. i stare at the screen for a minute, the world was going on yet mine felt blurred without him. how to call this feeling? i wonder.
"when will you sleep? i can come after an hour at 1." another message from him read after three minutes. i didn't realize i was smiling at those words. you can't go without me either, i thought.
in the background a lover in a movie asks "do all lovers feel like they're inventing something?" maybe it's true because you discover yourself. you realize what you're willing to do for them, how deeply you can love someone, how much you can forgive someone. and for what is that we are inventing, is it pain or pleasure? or a bit of both, nobody can say.
"won't 1 am a bit too late?" he asks.
the time i don't get to be with you, that's hard, that's late. but i don't say this.
when you fall out of habit what is the first thing one forgets, i wonder, is it the name or their voice? but then again can we really forget the ones we love? i guess i found my answer in you. i could go to the darkest of place, the deepest of the ocean to forget everyone and i'll still remember you, X. i don't tell you this either.
"i'll wait for you." i text back.

View more

on the back of my head 

i cant talk tonight i go out somewhere after

.

ddestroyedd’s Profile Photooblivion.
gdyby mój ojciec mógł zapytać mnie o moment w życiu, w którym najbardziej go potrzebowałam, myślę, że odpowiedzią byłoby głównie milczenie. nie mam w sobie już niczego, co chciałoby emocjonalnie wracać w przeszłość ale wiem, że chciałabym powiedzieć mu jedno: twoja wina zasługuje na tą samotność.
więc wyobraźcie sobie, bez odwracania zbędnie wzroku; 13 lat temu, letni wieczór powoli przechodzi w ciemną noc a dźwięki bawiących się dzieci dochodzące z zewnątrz, brzmią jak pożegnanie, na które zasłużyłam i którego nigdy nie dostałam. byłam sama w swoim ciemnym pokoju, nie czując niczego dobrego ale jednocześnie był to pewien rodzaj obezwładniającego spokoju. wciąż pamietam jak patrzyłam w ekran telewizora, oczami tak odległymi jak nasze drzewo genealogiczne a komunikat jakiejś przypadkowej gry błyskał tak powoli, jakbym potrzebowała przypomnienia: "everything not saved will be lost".
(no one leaves home unless home is the mouth of a shark and you realize that you are the opposite of everything they said you would be).

View more

gdyby mój ojciec mógł zapytać mnie o moment w życiu w którym najbardziej go

.

ddestroyedd’s Profile Photooblivion.
myślę, że poczucie żalu jest jak grupa krewnych, którzy pojawiają się bez powiadomienia lub specjalnej okazji. nie pozwalają ci spędzać samemu niedziel, upragnionych wieczorów, świąt ani nawet samych godzin przyziemnego poniedziałku. naprawdę mocno naciskają dzwonek i zakładają Twoją dostępność nawet wtedy, gdy drzwi są zamknięte. czasami pojawiają się z irytującymi dziećmi, które niszczą wnętrze i rozsypują rzeczy na podłogę (a resztę dnia spędzasz na sprzątaniu). myślę, że żal jest jak grupa krewnych, którzy nie atakują Twojej małej przestrzeni od razu. działają w ułamkowych dawkach nierównych ilości, w nieregularnych odstępach czasu.
(how many times have i lain here like this, feverish with thoughts, with fears, with the last sentence someone spoke, still trying to finish a conversation already over?)

View more

myślę że poczucie żalu jest jak grupa krewnych którzy pojawiają się bez

.

ddestroyedd’s Profile Photooblivion.
każdy z nas coś kiedyś spierdolił. my i Ci dobrzy, warci czegoś ludzie, o których posiadaniu marzymy z tyłu głowy połowę naszego życia. nie jesteśmy doskonali; kochając kogoś, wręczamy im broń i ufamy, że nas z niej nie zastrzelą ale wszyscy się czegoś boimy, wszyscy wpadamy czasem w panikę i pociągamy za spust bo to kurewskie życie nie przychodzi z instrukcją obsługi i tysiące razy robimy rzeczy źle.
więc czy wyrzucasz ich ze swojego życia i próbujesz zapomnieć o ich istnieniu kiedy mogłeś popełnić ten sam błąd gdyby role zostały odwrócone? jeśli cię zastrzelili i chcą zrobić ogrom aby Ci to wynagrodzić, dajesz im jeszcze jedną szansę i masz nadzieję, że wartość, którą w nich widzisz pokona krzywdy?
czy po prostu zamykasz się i odchodzisz?
(fallen trees make bridges).

View more

każdy z nas coś kiedyś spierdolił my i Ci dobrzy warci czegoś ludzie o

.

ddestroyedd’s Profile Photooblivion.
istnieje błędne przekonanie, że żal pojawia się tylko wtedy, gdy tracimy ludzi. to nieprawda. możemy opłakiwać okoliczności, związki, stracone możliwości i samych siebie; wersję, którą mogliśmy być gdyby coś, kiedyś wydarzyło się inaczej. gdybyśmy tylko coś powiedzieli albo gdyby ktoś odpowiedni stanął przy naszym boku w chwili, w której tonęliśmy w uścisku niewartych nas dłoni, z których nie mogliśmy wyjść. rozglądając się dookoła, ciężko nie trafić na ludzi, którzy w jakiś dziwnie poetycki sposób próbują powiedzieć drugiej osobie, że to w porządku, jeżeli jedyny moment, w którym czujesz istnienie swojego serca to ten, kiedy o kogoś walczysz. więc próbują. bo dystans zmniejsza się kiedy odpowiednio się do niego przyzwyczaisz; bo miłość nie zna granic, prawda?
widzę ich zmęczone oczy, ciała, myśli i jedyna rzecz jaką mam ochotę zrobić to potrząsnąć nimi i rzucić - "a może właśnie Twoja powinna?".
(have you been blinded from seeing the truth? or is your tongue too numb for you to admit it?).

View more

istnieje błędne przekonanie że żal pojawia się tylko wtedy gdy tracimy ludzi

Bezsenne noce, senne dnie.

anthraelx’s Profile PhotoTheo
pamiętam wszystkie momenty, w których zerkałam na Ciebie i myślałam o tym, jak nie raz przebijałeś palcami własną ranę aby wierzyć we mnie bardziej, poznać mnie bardziej a w mojej głowie utwierdzało się przekonanie, że miłość nie zawsze jest miękka, jak mówią Ci wszyscy poeci. miłość ma zęby, które gryzą a rany często się nie zasklepiają i mimo wszystko uwielbiam tą głębię. kiedy mogę patrzeć, kiedy mogę słyszeć i czuć to w środku; czuć, że w tym tonę. ciche przypomnienie, że moje serce potrafi coś więcej niż tylko pompować krew. że niezmiennie uznaje cię za swoją największą siłę i słabość.
(because i always wanted to feel loved without feeling i was begging for it).

View more

Bezsenne noce senne dnie

.

ddestroyedd’s Profile Photooblivion.
większość naszych relacji to relacje opowiadające najstarszą historię na świecie - wyciągamy swoje dłonie do ludzi, którzy łamią nam palce nieobecnością, brakiem zaangażowania i nieodwzajemnieniem. kiedyś przeczytałam, że ośmiornica ma osiem kończyn i trzy serca a krew niebieską jak ocean i nie mogę się powstrzymać przed myślą o tym, iż gdybyśmy wszyscy byli ośmiornicami, odczuwalibyśmy zawód i ból osiem razy bardziej a z każdym złamaniem nasze trzy serca zapadałyby się w nas mocniej i mocniej. jak niesamowicie trudno byłoby nosić to w sobie i nadal oddychać. jak niesamowicie trudno musi być nie wiedzieć, czy pływasz, czy toniesz we własnej krwi.
(but fortunately for me, there will always be someone who looks like a poem that the earth wrote to keep you alive. and you're my poem, right? i would suffer even four hearts for us).

View more

większość naszych relacji to relacje opowiadające najstarszą historię na świecie

Opowiedz o swoich celach.

ciężko wyznaczać sobie cele, kiedy tak naprawdę nigdy nie sądziłaś, że będziesz mogła się rozwinąć; kiedy nie miałaś pojęcia, że możesz mieć przyszłość. chciałaś tylko móc pójść gdzieś daleko; chciałaś wiedzieć, że masz serce i nie jesteś sama.
dzisiaj planuję przyszłość podczas próby bycia czyimś domem.

View more

Opowiedz o swoich celach

Raj utracony.

nie bój się kiedy spadasz; otwórz oczy i zobacz na co się nabierasz. wiedz, jak toniesz, wiedz, kto naciska. znaj swój ból. znaj równowagę. przychodzi taki moment kiedy człowiek wstaje i obrywa w twarz świadomością, iż zamknięcie oczu niczego nie zmienia. tylko dlatego, że masz je zamknięte, rzeczy nie zostaną wymazane; pomijając to, że wszystko się pogorszy kiedy ponownie je otworzysz.
w tym żyjemy.
(as kids, we never saw beneath the glow of every fire. but as we got older, we learned that fires do not glow. they burn).

View more

Raj utracony

Zlepek myśli.

picasso powiedział kiedyś, że wszystko co jesteśmy w stanie sobie wyobrazić jest prawdziwe a stephen chbosky uwierzył, iż są w życiu chwile dzięki którym czujemy się nieskończeni. wyobrażam sobie czerwone, smugowe niebo przy zachodzącym słońcu, wyobrażam sobie niewielki dom z cegieł w samym środku lasu; powietrze wypełnione głosami dziesiątek ptaków na zewnątrz, kominek i schody, które skrzypią, ramki do zdjęć, które nigdy nie wiszą dość prosto, jakby lekko uginały się pod ilością uczucia, którą noszą. wyobrażam sobie żarówkę - znowu uciążliwie migocze i drzwi, które za każdym razem muszę popchnąć ramieniem by się otworzyły. wyobrażam sobie życie tak bardzo przyziemne, że nie mogę równocześnie nie myśleć o tym jako o czymś niezwykłym; więc widzę tam właśnie nas. zawsze my. siedząc na ganku z naszymi cichymi milczeniami, wsuwając dłoń w twoją; oddychając odgłosami domu, który stworzyliśmy sobie na nowo. nikt nie krzyczy, śmiejemy się, nikt nie trzaska agresywnie szufladami i nie zastanawiamy się czy to kolejna pułapka jak miejsce, z którego jedynie uciekaliśmy. to coś innego niż znaliśmy. żyjemy i jesteśmy tacy prawdziwi. jesteśmy nieskończeni.
(if ever i was running, it was towards you).

View more

Zlepek myśli

Next