Ask @chaoskontrolowany_:

Skoro głównym przedstawicielem sił dobra na ziemię był mężczyzna, to takim właśnie, tylko że sił zła, będzie kobieta?

Tłiter Kurwa Karmynadel
Kobieta to wiele, naprawdę wiele, ale nawet zebrana przez kogokolwiek setka „przedstawicieli dobra” nie byłaby w stanie tego zrozumieć.

„They're our future. Our future doctors, lawyers, mothers, presidents, they kind of keep world going.”

View more

Jaki jest twój lek na jesienną monotonię?

Zainspiruj mnie
Moglibyśmy zapalić wieczorem te wszystkie światełka w pokoju. Te przy łóżku, na ścianie i biurku, choć nie zapomnę też o świeczkach, bo to już przyzwyczajenie. Pożyczę Ci swój koc — czytaj między słowami, wcisnę się tuż obok Ciebie, ale nie marudź z tego powodu. Możemy napić się herbaty, bo kawa po osiemnastej to według Ciebie zły pomysł, a ja mogę odpuścić, jeśli możesz być obok i nie martwić się z jakiegokolwiek powodu. Moglibyśmy porozmawiać o niczym. Nie przeszkadzałoby mi to. Choć możemy porozmawiać też o wszystkim. Możemy porozmawiać o kolorowych liściach które tak zabawnie wyglądają na tle szarego nieba. Możemy też milczeć i przysłuchiwać się temu, w jaki sposób krople deszczu uderzają o szyby. Możemy przymknąć swoje powieki i udawać, że świat nie istnieje. Albo możemy pozostawić je szeroko otwarte. Tylko patrz wtedy na mnie; wówczas świat znalazłby się w całym polu mojego widzenia.

View more

Kuba, co byś powiedział sobie sprzed dwóch lat?

Teraz mógłbym być kimkolwiek.
Kimś, kogo ledwo kojarzysz. Znajomym. Kimś, kto poda Ci dłoń i pomoże wstać. Kumplem. Przyjacielem. Bratnią duszą. Człowiekiem, do którego zadzwonisz nawet w środku nocy. Sąsiadem. Współlokatorem. Partnerem w zbrodni. Współwłaścicielem zwierzątka. Kochankiem. Człowiekiem, który przygotuje dla Ciebie śniadanie. Kimś, kto Cię irytuje. Kimś, kto rozbawi Cię do łez. Drugą połówką. Twoją żabką. Miłością. Partnerem do końca świata i jeszcze dłużej. Kimkolwiek powiesz.
Tak długo jak jestem przy Tobie, naprawdę, mogę być kimkolwiek. Zawsze, pomimo wszystko, wystarczy słowo.
https://justpaste.it/7iah1
Wszystkiego najlepszego dla nas.
Kocham Cię, J.
@zielony_joseph

View more

Jak się czujesz?

Awangarda
Jeśli życie jest imprezą, niech zabawa trwa dziś w najlepsze.
Mogę upić się wszystkimi słowami, które kryją w sobie „chciałbym” i „marzę”. Popiję cichutkim, aczkolwiek znaczącym naprawdę wiele „ale”. Tym takim z wykrzyknikiem lub dwoma. Nie będę w stanie odmówić faktów niesionych przez rzeczywistość; to jedna z tych przyjaciółek, która na imprezie nie przyjmuje odmowy. „Idziemy na całość” — stwierdzi, więc poda mi kolejne przemyślenia na temat obecnego życia. Kolejne, kolejne i kolejne... Łyknę coś jeszcze; coś, czego bliższego pochodzenia nie znam, ale wygląda na to, że może być szczęściem. Dobra kumpela, nadzieja, podaje to z szaleństwem wymalowanym w oczach; „nic nie może się stać, ockniesz się i będzie dobrze”. Pewnie w końcu będę miał dość, ale postaram się wybrać jeszcze pomiędzy prawdą, a słodkim kłamstwem.
Może jednak lepiej było nie mieszać pewnych substancji. Może skutki tych decyzji mogą być zbyt mocno odczuwalne. Ale kto by się przejmował?
Niech zabawa trwa w najlepsze. Może nawet uda mi się zasnąć szybciej niż o czwartej nad ranem.

View more

Co jest teraz w Twoich myślach?

Nancy
Nie ma żadnego „dawno, dawno temu”.
Witamy w prawdziwym życiu, dzieci. W nim nie ma miejsca na niesamowite zwroty akcji, które niemalże zapierają dech w piersiach.
Nie będzie idealnego balu, który starasz się wymalować od dziecka. Nie będzie nocy marzeń, nie dotkniesz jej nawet opuszkiem palca, to nie dla ciebie. Być może nie zgubisz swojego szklanego pantofelka przed północą, ale i tak uda ci się przez przypadek pozostawić gdzieś równie złudne i piękne nadzieje. Nie zdziw się, jeśli zostaną roztrzaskane na ziemi, bo osoba, która je znajdzie, najzwyczajniej w świecie nie sprosta zadaniu. Nie natkniesz się na siedmiu krasnoludków, ale z pewnością miniesz na swojej drodze siedem złych królowych. Nie rzucaj się, nie łudź, że dasz radę; to one tutaj rządzą. Nie ma dobrej wróżki, która wciąż będzie w gotowości na to, by naprawić twoją rzeczywistość. Złota rybka spełniająca marzenia? Dżin? Latający dywan, który przeniesie cię gdziekolwiek tylko zechcesz? Zapomnij! „Chcieć” niekoniecznie znaczy „móc”, więc nie wyrywaj się jak ta zdeterminowana Roszpunka. Uważaj na tę swoją pewność siebie, bo możesz stracić coś więcej niż włosy. Uważaj, z kim dzielisz się marzeniami i przemyśleniami, bo ktoś jeszcze podrzuci ci zatrute jabłko, a w życiu nie wszystko da się cofnąć.
Nie wiem, jak to jest z tym happy endem. Może istnieje, może nie. Może sam musisz na to zapracować. Oczywiście, bez magicznego pyłu (no... chyba że, ale to już dosłownie nie moja bajka).

View more

Z którego snu nie możesz się obudzić?

William.
To jak książka, której zakończenie znam na pamięć; jak historyjka, której puentą zawsze jest twoje odejście lub jego powody. Coś jak film, którego nienawidzę, ale oglądam go w kółko, bo wciąż włączasz „odtwórz”.
I to wcale nie tak, że kiedy człowiek jest przyzwyczajony do tego, że ktoś go popycha, to w końcu nauczy się być przygotowany na każdy upadek. Nie ma żadnej prawdy w tym, że jeśli obedrzesz kolana trzy razy, to ten czwarty raz będzie całkowicie bezbolesny.
Musisz zrozumieć, że to za każdym razem boli coraz mocniej. Musisz nauczyć się, że nie jestem lalką, nie jestem aktorem w twoim słabym filmie, nie jestem kimś, kto nagle zacznie być wyjątkowo ostrożny, bo ty stwierdziłeś, że to odpowiedni moment, by się pokazać. Nie jestem popychadłem. Nie jestem kimś, kto zatrzyma się w miejscu i powie „w porządku”, bo przecież ty nigdy nie potrafiłeś zatrzymać się dla mnie.
Musisz zrozumieć, że nie masz już swojej szansy, bo nie jestem już dzieckiem, które przekupisz pustymi słowami. Musisz zrozumieć, że przez twoje głupie błędy nigdy nie miałem okazji być dzieckiem, więc i tak nie jestem pewien, jak to jest.
Zamknij za sobą drzwi i wyrzuć klucz, bo dla mnie przestajesz istnieć. Najwyższa pora, by się obudzić.

View more

Otwórz przede mną jeden rozdział swojej duszy.

Nie możesz rozbierać mojej duszy ze słów, które sprawiają, że oczy ludzkie widzą mnie właśnie taką, a nie inną osobą.
Nie możesz ściągać słowa pełnego radości z taką łatwością, jakby było ono koszulką noszoną na codzień. Nie możesz pozbywać się pięknych złudzeń, niczym okularów przysłaniających moje oczy. Przestań, nie chcę, nie dotykaj bezpiecznego „jest dobrze”, które przylega do mojej duszy niczym najlepsza bielizna.
Nie rozbieraj jej. Nie dotykaj duszy, niech pozostanie zagadką, niech pozostanie tajemnicą na wieki, jeśli wiesz, że dla ciebie to tylko pociecha na jeden moment.
Nie zdejmuj moich słów. Nie pozbywaj się moich pozorów. Nie upokarzaj mnie tak mocno. Bo szczerze, zamiast tego, wolałbym zdjąć prawdziwe ubrania.

View more

Tęsknisz za kimś?

Starałem się uciec przed chłodnymi objęciami jesieni, choć ostatecznie okazała się być jedynym, co wówczas dawało mi prawdziwe ciepło. Potrzebowałem wiosny, lecz kiedy ta przyszła, rozczarowanie pociągnęło mnie za sobą na dno.
Jesień jest tak blisko, a we mnie wciąż tyle strachu. Mogłaby zatrzymać się tuż obok, a ja nie odważyłbym się wyciągnąć dłoni. Zamarzłbym na śmierć, bo ona nie otuliłaby mnie już ani jednym słowem.
Ten wiatr omija mnie bardzo skutecznie.

Każdy za kimś tęskni.

View more

Jaką masz definicję szczęścia, K.

elliot cøhen
sᥕᥱᥱt ᥴrᥱᥲtᥙrᥱ...
ᥕhᥱrᥱvᥱr I go, ყoᥙ ᥕιᥣᥣ brιᥒg mᥱ homᥱ.
ᥣook hoᥕ fᥲr ᥕᥱ'vᥱ ᥴomᥱ mყ bᥲbყ.
thᥱყ sᥲιd — „I bᥱt thᥱყ'ᥣᥣ ᥒᥱvᥱr mᥲkᥱ ιt”. bᥙt jᥙst ᥣook ᥲt ᥙs hoᥣdιᥒg oᥒ. ᥕᥱ'rᥱ stιᥣᥣ togᥱthᥱr stιᥣᥣ goιᥒg stroᥒg.
ყoᥙ’rᥱ mყ ᥱᥒd ᥲᥒd mყ bᥱgιᥒᥒιᥒg, ᥱvᥱᥒ ᥕhᥱᥒ I ᥣosᥱ I’m ᥕιᥒᥒιᥒg. 'ᥴᥲᥙsᥱ I gιvᥱ ყoᥙ ᥲᥣᥣ of mᥱ ᥲᥒd ყoᥙ gιvᥱ mᥱ ᥲᥣᥣ of ყoᥙ.
for ყoᥙr ᥱყᥱs oᥒᥣყ, I'ᥣᥣ shoᥕ ყoᥙ mყ hᥱᥲrt. for ᥕhᥱᥒ ყoᥙ'rᥱ ᥣoᥒᥱᥣყ ᥲᥒd forgᥱt ᥕho ყoᥙ ᥲrᥱ.
ᥲᥒd I'ᥣᥣ ᥣook ᥲftᥱr ყoᥙ...
ᥒothιᥒg's goᥒᥒᥲ hᥙrt ყoᥙ bᥲbყ. ᥲs ᥣoᥒg ᥲs ყoᥙ'rᥱ ᥕιth mᥱ, ყoᥙ'ᥣᥣ bᥱ jᥙst fιᥒᥱ.

View more

Jak się ze sobą czujesz?

Nancy
Wolałbym milczeć już do końca życia, zamiast pozwolić, by przekleństwa wypowiadane w histeryczny sposób opuszczały moje usta. Niech zamkną się na wieki i uschną z nieruchu, niedotyku, niemówienia.
Wolałbym, aby moje powieki zamknęły się na zawsze, zamiast pozwalać, by oczy wciąż wypełniały się łzami. Niech uschną; niech pozostaną zamknięte tak mocno, by nawet najjaśniejsze światło nie spowodowało ani drżenia powieki.
Wolałbym, by skóra na zawsze pozostała chłodna, zamiast wciąż wytwarzać niesamowite ciepło przez nieustannie kumulujące się nerwy. Niech stanie się lodowata; niech obce dłonie boją się dotknąć choć jednego skrawka.
Wolałbym w jakiś sposób pozostać człowiekiem nieistniejącym, zamiast tym istniejącym, buzującym, żyjącym. Tak po prostu.

View more

Twoja piosenka lub jej fragment na dziś.

Alayna Withers
Możesz być melodią, której pierwsze dźwięki uspokoją moje serce. Możesz sprawić, że łzy spłyną po mojej twarzy, bo dusza odczuje spokój, którego tak brakowało. Ja mogę stać się słowami, które obejmą Cię i pocieszą w każdym okropnym momencie; słowami, które pojawią się w odpowiednim czasie. Mogę być słowami, które chwycą Twoje serce i od tej chwili nie puszczą go za nic.
Razem możemy być piosenką graną do końca.
Dla nas samych, bo tymi ważnymi nie wolno się dzielić.

View more

Grzech.

Saýe O. Vishnevetskaýa
Wyobraź sobie lekarstwo na ból, z którym nie musisz ukrywać się przed innymi. Mógłbyś wychodzić do ludzi z przekonaniem, że nawet jeśli coś cię zaboli, ty i tak to przetrwasz, bo odreagujesz na swój własny sposób, a nikt tego nie oceni. Wyobraź sobie, że możesz zrobić wszystko i nikt nie będzie miał nic do powiedzenia. W pewnym sensie tak to wygląda. Może i będą mówić. Zawsze coś mówią. Ale prawda jest taka, że możesz się upić — to twoja sprawa. Możesz śmiać się głośno, by nie myśleć; możesz śmiać się tak głośno, że zabraknie ci powietrza w płucach, a ludzie będą mieli Cię za wariata — to twoja sprawa. Możesz płakać tak długo, że policzki będą piekły cię od łez — to twoje. Możesz jarać — twoja sprawa. Możesz iść z kimś do łóżka — twoja sprawa. Możesz siedzieć sam, uciekać przed światem nawet tygodniami — twoja sprawa. Możesz wypalić całą paczkę papierosów, jeśli sprawi Ci to przyjemność — wciąż twoja sprawa. Możesz pozostawić na swojej skórze dziesiątki ran, blizn, cokolwiek, bo to t w o j a cholerna sprawa.
To twoje ciało, to twoje życie, to t y musisz żyć z samym sobą i to ty ponosisz konsekwencje swoich czynów. To ty czujesz się źle, to ty cierpisz na swój sposób, to ty musisz istnieć w swoim ciele, to ty musisz zmagać się ze wszystkim tym, co Bóg czy ktokolwiek kurwa inny narzuca akurat na ciebie. To t y jesteś jedynym, który musi żyć z tobą; tym, który nie może uciec, więc nikt inny nie ma prawa mówić ci, co robić. Nikt inny nie ma prawa oceniać twoich czynów, wypominać ich czy też wzbudzać poczucia winy, bo masz swój własny sposób na radzenie sobie z pieprzoną rzeczywistością.
I wiesz, nawet jeśli chcesz się tak po prostu wyłączyć, to wciąż twoja cholerna sprawa. Bo jeśli życie jest dziwnym scenariuszem, filmem, to czy ty na pewno chciałeś w nim uczestniczyć?
Jeśli podejmowanie własnych decyzji nazywa się grzechem, to chcę dziś grzeszyć. Bo każdy ma prawo do tego, by choć przez moment przestać odczuwać natłok wszystkiego.
Dziś nie przeproszę. Może jutro.
Dziś rozpływam się w tym wszystkim, dziś mnie nie ma, dziś nie istnieję, dziś pozwalam sobie umierać.
Amen.

View more

Czyje imię za każdym razem wypisujesz w deszczu?

Cindy
Usiądźmy przy otwartym oknie z zamkniętymi oczami. W tej chwili nie ma piękniejszej piosenki na tym świecie. Nie ma zapachu, który przyniósłby większą ulgę.
Wyjdźmy na zewnątrz i bądźmy tymi dziećmi, które potrafią cieszyć się chwilą. Bądźmy tymi, którym nie przeszkadzają krople chłodnego deszczu spływające po ciałach. Tańczmy jak ludzie, którym właśnie oddano jakąś ważną część życia, przez co po prostu nie potrafią się opanować.
Bądźmy dzisiaj trochę bardziej szaleni.
Niech deszcz spłynie, zabierając ze sobą tylko nasze imiona. Niech pada.

View more

Next